Być w skórze Marcinkiewicza
Do tej pory Marcinkiewicz nie widział problemu w tym, jak tabloidy i pozostałe media - z jego aktywnym udziałem - prezentują jego odejście od rodziny i początek nowego życia ze znacznie młodszą partnerką. Dziś chyba już wie, że ponosi klęskę jako wiarygodny polityk. Swój tekst na własnym blogu tytułuje słowem "przepraszam". Dalej już tylko atakuje. Nie on jest winien, ale złe media - pisze Piotr Gursztyn.
- Marcinkiewicz latem znów się ożeni
- "Marcinkiewicz to polityczna Jola Rutowicz"
- Olejnik: I kto dziś jest cieniasem?
- Marcinkiewicz: Zaczynam nowe życie
- Marcinkiewicz: Przepraszam za zamieszanie
- Piłka: Marcinkiewicz wyrzekł się zasad
- "Marcinkiewicz to chwiejna paskuda!"
- Były premier nie potrafił zachować pozorów
- Czy Marcinkiewicz pomyślał o dzieciach?
- Polityczny koniec Marcinkiewicza?
- Los Marcinkiewicza zależy od alimentów
- Gawryluk: Sukces zepsuł Marcinkiewicza
- Z życia półprywatnego wyższych sfer
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wygląda na to, że do Kazimierza Marcinkiewicza dotarła gorzka prawda o konsekwencjach historii, której w ostatnich dniach stał się bohaterem. Do tej pory wyglądało to tak, że nie widział problemu w tym, jak tabloidy i pozostałe media - z jego aktywnym udziałem - prezentują jego odejście od rodziny i początek nowego życia ze znacznie młodszą partnerką. Marcinkiewicz sprawiał wrażenie osoby, która nie zdaje sobie sprawy z tego, że ponosi klęskę jako wiarygodny polityk.
Dziś chyba już wie i próbuje odzyskiwać teren. Swój tekst na własnym blogu tytułuje słowem "przepraszam". Ale poprzedza je cytatem z Ryszarda Kapuścińskiego o nędzy współczesnych mediów. Dalej już tylko atakuje, atakuje, a siebie usprawiedliwia. Nie on jest winien, ale złe media. Konkretnie "Superexpress", któremu przypisuje złamanie umowy z nim, zamieszczenie ewidentnych kłamstw i cynizm. Przypomnijmy, że wcześniej za rozwód winił własną rodzinę, która nie chciała rzucić dotychczasowego życia i wyprowadzić się z Gorzowa.
Problem w tym, że jeśli nawet "Superexpress" tak podle urządził Marcinkiewicza jak on to sam opisuje, a pozostałe media się mylą, to i tak mało kto uwierzy byłemu premierowi. On sam może łudzi się, że za jakiś czas ludzie o tym zapomną. Sprawa przyschnie, a on wróci do wielkiej gry. Mało prawdopodobne. By wrócić najpierw będzie musiał negocjować z jakąś siłą polityczną warunki współpracy. Teraz jego pozycja negocjacyjna została zredukowana do niemal zera - przez niego samego. Dał temu wyraz ostatnio Donald Tusk mówiąc, że nie widzi miejsca w Platformie dla Marcinkiewicza. A jeszcze niedawno było odwrotnie: to Platforma prosiła, a były premier wybrzydzał. Wreszcie, gdy Marcinkiewicz zacznie o coś walczyć - w wyborach, popierając jakąś sprawę, pełniąc ważną funkcję - to wtedy jego przeciwnicy odświeżą zapomniany skandal.
Dziś chyba prawie każdy polityk myśli sobie, czując zimny dreszcz na plecach: jak to dobrze, że nie jestem w skórze Marcinkiewicza. A jeszcze niedawno wielu zazdrościło mu powodzenia, szczęścia i zdolności.
Piotr Gursztyn


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!