Marek Dochnal (pamiętacie, to ten, któremu nie postawiono zarzutów, a i tak przesiedział dwa i pół roku, aby skruszał) jakiś czas temu otrzymał od dobrotliwego polskiego sądu szansę: może odpowiadać z wolnej stopy. Ale pod warunkiem zapłacenia odpowiedniej kaucji. Bagatela, trzy miliony złotych.

No - i nie zapłacił. Wraca za kratki etatowy więzień III/IV RP... Chcę, w trosce o Polskę, zaprotestować. Dochnal święty nie jest, to pewne, ale żeby tak znowu pod klucz, bo nie znalazł kilku milionów? Ła! Biedni Tuskowi ministrowie... Jeżeli człowiek spędza lata za kratkami, bo nie uzbierał trzech milionów, to ile posiedzą ci biedacy, kiedy nie dadzą rady uzbierać siedemnastu miliardów?