Kto jeszcze ze znanych piłkarzy wpadł w bagno, jakie ogarniało polską piłkę nożną w ostatnich latach? Który z reprezentantów kraju był zainfekowany wszechogarniającą korupcją? Dzisiejsze zatrzymanie Piotra Reissa pokazuje ponad wszelką wątpliwość, że ta choroba pogrążyła całe środowisko piłkarskie w Polsce.

Żadne tłumaczenia niedawnych szefów PZPN nie są w stanie przekonać mnie, że nie wiedzieli oni o masowym łapówkarstwie, które kształtowały ligowe tabele. Kreowały mistrzów kraju, degradowały drużyny do niższych klas. Sprawa Reissa jest o tyle kompromitująca całe to środowisko, że do tej pory uchodził on nie tylko za ikonę i autorytet moralny swojego rodzimego klubu Lech Poznań, ale był postacią wyróżniającą się na tle bezosobowej szarzyzny polskich piłkarzy nawet tych uchodzących za najwybitniejszych.

Ktoś może powiedzieć, że dopóki nie poznamy dokładnych zarzutów, nie możemy przesądzać o stopniu demoralizacji Piotra Reissa. Trudno jednak używać tego argumentu na obronę piłkarza z Poznania, ponieważ do tej pory ani razu prokuratura wrocławska nie wytoczyła dział przeciwko jakiemukolwiek piłkarzowi bądź działaczowi PZPN bez mocnych podstaw. Żal mi ogromnie poznańskich kibiców, którzy wypełniali jako jedyni w kraju swój stadion do końca zakochani w swoim klubie. Ale synonimem tego klubu dla tysięcy Poznaniaków był Piotr Reiss i to dzięki niemu kibice okazywali wiewrność i przywiązania do swojej drużyny. Czy nie mają prawa czuć się oszukani? Jak wiele setek tysięcy sympatyków polskiej piłki nożnej.