Nie bardzo rozumiem, o co chodzi panu Goliszewskiemu. Używanie przez niego obraźliwych słów oraz atakowanie mnie wynika zapewne z niezrozumienia mojej wypowiedzi. Nie kierowałem jej do żadnego środowiska. Pan Goliszewski pogubił się i zapomniał, iż w wielu krajach o ustabilizowanej demokracji istnieje finansowanie partii politycznych z budżetu państwa.

>> zobacz co napisał Marek Goliszewski

Podtrzymuję swoje zdanie, że również w Polsce partie polityczne powinny być finansowane ze środków publicznych. W innym przypadku wrócimy do sytuacji z lat 90., kiedy niektóre partie nagminnie pozyskiwały środki od przedsiębiorców, co skutkowało przypadkami korupcji.

Należy zaznaczyć, że likwidacja dotacji dla partii przyniesie oszczędność na poziomie tylko 3 promili budżetu państwa. Nie ratuje to finansów, a wprowadza bardzo niskie standardy jeśli chodzi o relacje między światem polityki a światem biznesu. Przykładem takich niejasnych relacji mogą być działania pana prezydenta Karnowskiego, byłego skarbnika pomorskiej PO.

Jego przypadek wskazuje, że propozycja PO rezygnacji z budżetowego systemu finansowania partii politycznych i ścisłej kontroli wydatkowania przez nie środków skutkować będzie masowymi przypadkami pozyskiwania przez partie pieniędzy z niejasnych źródeł, w tym w drodze korupcji za podejmowane decyzje przez osoby sprawujące władzę.

>> przeczytaj, co na ten temat uważa Piotr Zaremba

Natomiast wypowiedź pana Goliszewskiego, że podatnik finansuje partie, których nie tylko nie popiera, ale które występują przeciwko jego poglądom, jest absurdalna. Nie znam poglądów pana Goliszewskiego i nie wiem, z którą partią się identyfikuje. Może panu Goliszewskiemu nie odpowiada żadna partia, ale to jest jego osobisty problem.