Jestem zdumiony oskarżeniami Lufthansy
Oskarżenia w stosunku do Jana Rokity brzmią absurdalnie. Nie wiem jakie było tło wydarzeń, znam fakty tylko z tego, co przeczytałem, ale znam też prawdę o Janie Rokicie. I uważam za wykluczone, że mógł zachować się w sposób, który uzasadniłby drastyczną interwencję policji - mówi wieloletni znajomy Rokity.
- Prezes PiS broni Jana Rokity
- Rokita: Stawiałem bierny opór i krzyczałem
- Palikot przeżył w samolocie to, co Rokita
- Niemcy wywlekli Rokitę z samolotu
- Rokitę potraktowano skandalicznie
- "Sprawą Rokity powinien zająć się Sejm"
- Kaczyński broni godności Rokity
- Brońmy Rokity, to może spotkać każdego
- Rokita to przecież dżentelmen
- Rokita: PiS staje się pluszową opozycją
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem Gowina incydent na pokładzie samolotu Lufthansy nie mógł wyniknąć z winy Rokity. - Rokita w sytuacjach konfliktowych zawsze przestrzegał norm kurtuazji. W takich przypadkach zachowuje się raczej z przesadną uprzejmością, podszytą sarkazmem i ironią, ale nie jest to agresja. Nie widziałem sytuacji, w której by się awanturował. Znam go od czasów NZS w 1980 r., więc to już prawie 30 lat - w związku z tym jestem zdumiony i skonsternowany całym tym wydarzeniem.
Nie chcę sięgać po argumenty wskazujące na jakieś antypolskie stereotypy występujące w Niemczech. Jednak takie wyjaśnienie - oparte na tych antypolskich stereotypach - jest dla mnie dużo bardziej wiarygodne niż przypuszczenie, że Rokita mógłby się awanturować, np. popchnąć stewardessę.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!