Bo wiecie, jak to jest. Jak tylko PO nad głową latają czarne chmury, coś się wydarza takiego, co odwraca naszą uwagę. Najpopularniejszy jest numer "na Palikota", jak wiadomo, gdy tylko PiS-owi zaczyna iść, to ten mistrz eleganckiego żartu przy... coś na blogu i cała Polska mówi już tylko o tym. Bywa i numer "na euro", bywa i "na samolot", zdarza się też "na Tuska".

Ale żeby NA ZIMĘ? To już trzeba być naprawdę zdesperowanym. Minister Czuma przysparza niemal codziennie kłopotów premierowi (czy ta firma Czumy w Chicago to nie była firma Wpadki Całodobowo?). Ruina wizerunku jest tak widoczna, że uknuto w kancelarii straszny plan - powrotu zimy. Od poniedziałku ma być w Polsce minus 15 stopni. I śniegu tyle co w Himalajach. I wiatr.

Więc byle z Czumą do poniedziałku wytrzymać, to jakoś to będzie.

Dranie. Targozimnica, ot co.