Przeczytaj. Nie znasz tej sprawy. Masz dystans, ocenisz chłodnym okiem – powiedzieliśmy znajomemu, wręczając grubą teczkę z materiałami o uprowadzeniu i śmierci Krzysztofa Olewnika. Znajomy trawił teczkę przez weekend. Kiedy spotkaliśmy go już po lekturze, miał ogień w oczach. Tak, jakby przeczytał właśnie dobry kryminał: – Sprawca jest w pierwszym tomie! Za porwaniem stoi wspólnik Olewnika, jego przyjaciel z dzieciństwa. Miał motyw, miał podejrzane kontakty w świecie gangsterów. Poza tym detale z zeznań. Prokuratura miała świadków, którzy widzieli go z porywaczami.
Wczoraj, gdy gruchnęła wiadomość o aresztowaniu Jacka K., znajomy zadzwonił z samego rana. – Zostaję prokuratorem! – w głosie miał satysfakcję.
Nie dla wszystkich, którzy znają detale tej ponurej historii, taki obrót sprawy jest oczywisty. W tym tygodniu rozmawialiśmy z człowiekiem, który był ważną postacią w polskim wymiarze sprawiedliwości. Rozmawialiśmy o sprawie Olewnika, którą dość dobrze poznał. Nie miał w oczach płomienia. – Nowe zarzuty? Tylko dla ludzi, którzy ciągnęli pieniądze od Olewników, mamiąc rodzinę, że pomogą im odnaleźć syna. Nic więcej. Dla tej sprawy to poboczne wątki. Za porwaniem nie stał nikt poza grupą bandyty Franiewskiego. Franiewski nie żyje. Nie ma i nie będzie nic nowego – przekonywał.

WEŹ UDZIAŁ W SONDZIE:


A jednak. Wczoraj w sprawie, którą będzie badać sejmowa komisja śledcza, doszło do przełomu. Prokuratura ujawniła, że w środę do aresztu trafił Jacek K., przyjaciel z dzieciństwa Krzysztofa Olewnika. Człowiek, który swoją wersję wydarzeń opowiedział już setki razy policji, prokuraturze i tuzinowi dziennikarzy. O K. nie wspomniał do tej pory żaden z aktów oskarżenia, które powstały po porwaniu i śmierci Krzysztofa Olewnika.
Sąd zdecydował się na areszt. To oznacza, że dowody prokuratury go przekonały. Czy wystarczą do stworzenia aktu oskarżenia? Czy Jacek K. nie stanie się ofiarą medialnego „zagęszczenia” wokół sprawy Olewników: tajemniczych samobójstw skazanych i podejrzanych, dymisji ministra, wreszcie powołania sejmowej komisji?

>>> SPÓR: CZY KOMISJA ŚLEDCZA POMOŻE WYJAŚNIĆ SPRAWĘ OLEWNIKA?

>>> To nie ma sensu – pisze Cezary Michalski

>>> Komisja jest potrzebna – uważa Jerzy Jachowicz.


Jest takie zagrożenie. Natomiast innej rzeczy jesteśmy pewni po przeczytaniu setek stron o tej historii, po dziesiątkach rozmów. Jacek K. nie jest w tej sprawie czysty. Kręcił w śledztwie, ukrywał istotne fakty, zręcznie pchał śledztwo na manowce, miał gangsterskie znajomości z ludźmi, którzy maczali palce w tej tragedii.
Czy brał udział w uprowadzeniu i przyczynił się do śmierci Krzysztofa? Niestety, wiele na to wskazuje. Niestety, bo to sytuacja przerażająca, że za czymś takim stoi kolega z ławki, przyjaciel z dzieciństwa, wspólnik, przyjaciel domu. Jeszcze o jednym trzeba pamiętać. Areszt dla K. to nie jest rozwiązaniem całej zagadki, puzzle w tej mrocznej historii ciągle są do ułożenia. W sobotnim DZIENNIIKU ujawniamy kompletnie nieznane dotąd fakty i osoby powiązane z porwaniem. Jeśli K. ma tę sprawę na sumieniu, nie działał sam. To nie on w pojedynkę przez ponad siedem lat wodził za nos sądy, policję, prokuratorów i ministrów.