Joanna Lichocka: To w DZIENNIKU Piotr Zaremba napisał jako jedyny, że jest pan najlepszym prezydentem od 1989 roku. To było pod prąd większości opinii. Lech Kaczyński: Za to przy relacjonowaniu mojej podróży do USA ten sam redaktor Piotr Zaremba napisał, że wizyta była udana, bo prezydentowi udało się nie skompromitować. Co ciekaw, wspomniał też o moim zagubieniu wśród wieżowców Waszyngtonu. Naprawdę nie wiem, gdzie je wypatrzył.

Pan wszystko pamięta?
Nie, ale irytują mnie bzdury i powierzchowne oceny. Ktoś, kto uważa, że działam wyłącznie pod dyktando mojego brata, ma doprawdy mocno uproszczoną wizję świata. Podobnie jak ci, którzy zakładają, że nie możemy się różnić w ocenach.


"Rzeczpospolita", 16 lutego 2009 r.:

Odpowiedź Piotra Zaremby:

Niestety opowieści o znakomitej pamięci Lecha Kaczyńskiego to tylko mity. Przeglądam swój tekst na temat jego wizyty w Waszyngtonie (Newsweek numer 7 z 2006 roku). Ani wzmianki o tym, że się nie skompromitował. Jest natomiast uwaga "Lech Kaczyński nieco zagubiony w zakamarkach amerykańskich budowli rządowych". Jakim cudem prezydentowi "budowle rządowe" mieszają się z "wieżowcami"? Bóg raczy wiedzieć. Być może Zaremba zachodzi czasem głowie państwa za skórę, ale wieżowców w Waszyngtonie jednak nie wypatrzył.