Rząd i Platforma Obywatelska powinni zająć się tym, co jest w gospodarce. Podjąć rzeczywiste działania, a nie tylko mówić o projektach i pomysłach, o których wczoraj po raz kolejny tylko usłyszeliśmy od premiera. Oczywiście pomysł jest rzeczą dobrą, tylko że to zupełnie niczego nie załatwia. A sprawy dzieją się teraz i dziś. A dziś w Polsce kolejne zakłady mają problemy.

Rząd najpierw twierdził, że nie ma żadnego kryzysu, a tylko PiS nim straszy Polaków. Teraz narzeka, że największym zmartwieniem kraju jest fakt, że kogoś nie było na debacie. Dlatego muszę zadac pytanie, czy to jest teraz główny problem związany z walką z kryzysem w Polsce? To jest jakiś absurd, który pokazuje, że PO potrafi tylko jedno: atakować PiS, by w ten sposób zasłonić własną bezradność.

Podziwiam odwagę kolegów z Platformy. Oni liczą na to, że Polacy nie zauważą braku działań w związku kryzysem. Minister Rostowski zamiast odpowiadać na najważniejsze problemy czy pytania, robi uniki. Rząd przedstawił informację na piśmie, z której wynikało, że oni nadal przygotowują plan walki z kryzysem. Poinformowano nas, że uchwalono ustawę na temat komitetu stabilności finansowej, który istnieje już od roku. To jest działanie przeciwkryzysowe? Co to jest? Po prostu ręce opadają.

Minister zamiast mówić o tym, dlaczego jego ministerstwo nie potrafi sobie poradzić z budżetem, zajmuje się Prawem i Sprawiedliwością. Pretensje ministra Rostowskiego rozumiem więc w ten sposób, że nieobecność podczas debaty o kryzysie premiera przyszłego rządu na sali jest fatalna, bo po prostu potrzebny jest alternatywny rząd. Rzeczywiście - jeżeli tak dalej pójdzie, to potrzebny będzie alternatywny rząd.