Gawryluk: Dlaczego Tusk bronił Marcinkiewicza
Wiadomo, że takich osób jak Marcinkiewicz od razu się nie skreśla - nawet po ostatnim skandalu związanym z jego romansem. Były premier jest jeszcze sporym atutem do wykorzystania w przyszłości – pisze Dorota Gawryluk
- Gawryluk: Sukces zepsuł Marcinkiewicza
- Marcinkiewicz: Przepraszam za zamieszanie
- Być w skórze Marcinkiewicza
- Politycy: Marcinkiewicz się pogubił
- Czy wsadzić Goldmana Sachsa do ciupy?
- Marcinkiewicz: Chcą mnie zniszczyć!
- Tusk: Marcinkiewicz nie jest spekulantem
- Marcinkiewicz. Ostatnie tango w Londynie?
- Ekspremier i Iza przekroczyli granicę wstydu
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -21°C max. 2°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy Kazimierz Marcinkiewicz może stać za grą przeciwko polskiemu złotemu? Czy Donald Tusk, który wziął w tej sprawie w obronę byłego premiera, zrobił to z litości czy z wyrachowania?
Wydaje mi się, że raczej z czystej przyzwoitości. Owszem – bank Goldman Sachs podjął spekulacje przeciwko naszej walucie, ale nie sądzę, żeby stał za tym osobiście Kazimierz Marcinkiewicz. Chciaż dokładnie nie wiemy, czym zajmował się on w banku, to przypuszczam, że nie miał nic wspólnego z operacjami walutowymi. Takimi działaniami zajmują się analitycy.
>>> "Isabel" o pracy Marcinkiewicza i swojej
To, że Donald Tusk broni Marcinkiewicza, nasuwa myśl, że obecny premier chce zachować twarz Platformy. Ale wiadomo też, że Tusk nie broniłby wszystkich ludzi związanych ze swoją partią, więc opowiedzenie się za zaufaniem do ekspremiera wydaje się nieprzypadkowe. Wiadomo, że takich osób jak Marcinkiewicz od razu się nie skreśla - nawet po ostatnim skandalu związanym z jego romansem. Były premier jest jeszcze sporym atutem do wykorzystania w przyszłości.
>>> Marcin Król: Marcinkiewicz i Iza przekroczyli granicę wstydu
Być może nasz rząd przez Marcinkiewicza i jego kontakty będzie się starał porozumieć ze spekulującym bankiem. Marcinkiewicz bowiem powoli staje się człowiekiem wpływu i prawdopodobnie
będzie wiedział, z kim można rozmawiać na ten temat. W zaistniałej sytuacji takiego człowieka bardzo dobrze jest mieć po swojej stronie. Bardzo rozsądne ze strony Tuska byłoby więc
porozumienie się w tej sprawie z byłym premierem. Leży to w interesie naszego kraju.
Oczywiście pojawia się też element zwyczajnej życzliwości – wobec człowieka, którego ostatnio wszyscy oskarżają. Myślę, że teoria
robiąca z Kazimierza Marcinkiewicza osobę knującą przeciwko naszej walucie idzie zbyt daleko. Niezależnie od tego, czy ekspremier byłby o współpracownikiem tego banku czy nie, Goldman Sachs i
tak zacząłby spekulować. Poza tym zapewne pracuje tam więcej osób z Polski, których się nie oskarża, bo po prostu nie są tak znane. Słowa, że Marcinkiewicz mógłby brać udział w
kierowaniu spekulantów na Polskę, są bez wątpienia poważnym oskarżeniem o zdradę.
>>> Gursztyn: Marcinkiewicz i "Isabel" tanio się sprzedają
Oczywiście można się domyślać, że nie bez przyczyny znalazł tam zatrudnienie, wszak jest to człowiek z kontaktami w polskim rządzie, które w jakimś wymiarze można by wykorzystać. Jednak w tym wypadku nie wydaje mi się to prawdopodobne, a tak dalekie uogólnienia na ogół się nie sprawdzają.




































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!