Na każdym rynku, także na rynku obligacji rządowych panuje konkurencja. Dlatego dzisiaj kraje, które za wszelką cenę chcą pożyczać pieniądze, powinny liczyć się z tym, że dostaną znacznie gorsze warunki dla swoich kolejnych długów, niż miało to miejsce jeszcze kilka miesięcy temu.

Próba pożyczki dla całej strefy euro wiąże się z tym, że niektóre kraje wchodzące w jej skład, próbowały uzyskiwać je indywidualnie, ale otrzymywały bardzo zróżnicowane poziomy oprocentowania obligacji. Stąd na przykład Grecja czy Niemcy, mimo że posługują się tą samą walutą euro, to jednak papiery dłużne rządu greckiego były inaczej wyceniane niż rządu niemieckiego. Jak widać więc, przynależność do strefy euro nie oznacza takich samych praw. Dla inwestorów istotne nie jest to, czy dany kraj ma euro, czy wciąż posługuje się walutą narodową, ale jak prowadzi swoją gospodarkę i jak jest rządzony.

Polska ma dziś ponad 500 mld długu publicznego, którego obsługa kosztuje mniej więcej tyle, ile wynosi deficyt budżetowy. Stąd próba dalszego zwiększania długu publicznego jest wyłącznie konsekwencją tego, że choć kolejne rządy zapowiadały reformę finansów publicznych, to nigdy jej nie wprowadziły. W efekcie zadłużając państwo, zamiast dokonywać niezbędnych reform.

Rząd powinien mieć świadomość, że mamy dzisiaj do czynienia z bardzo niekorzystną dla nas sytuacją wizerunkową. Niestety nasz kraj jest niesprawiedliwie i bez żadnej racji wkładany do tego samego koszyka, co Ukraina. Próbuje się powiązać tamtejszy kryzys, z tym, co ma za chwilę mieć miejsce w Polsce. Dlatego też sytuacja ta, stworzona tylko w przestrzeni medialnej, będzie niekorzystna, a polski rząd będzie miał problemy z ulokowaniem papierów dłużnych na dotychczasowych warunkach.

Najlepszą receptą na kłopoty jest przywrócenie wolności gospodarczej, odblokowanie przedsiębiorczości i zmiana jednego z najgorszych systemów podatkowych na świecie. Tylko realna gospodarka pozwoli na łatwiejsze sfinansowanie wyznaczonych celów. Samo zadłużanie, które, jak widać, ma nieprzerwanie miejsce od wielu lat, powiększa tylko zadłużenie polskiej rodziny i przyszłych pokoleń. Jest drogą donikąd.