Rodzic nie ma prawa decydować o śmierci dziecka
DZIENNIK opowiada historię matki walczącej o "godną śmierć" dla syna, który od 24 lat leży bez czucia. Czy jako matka nie mam prawa dać mu godnej śmierci? - pyta. Przy całym szacunku do jej cierpienia, nikt nie dał rodzicom przywileju decydowaniu o śmierci swoich dzieci - pisze Jakub Kumoch.
- Nie chcę rozmawiać o eutanazji
- Ojciec: Zobaczcie, w jakim stanie jest Eluana
- "Sama mogę podać truciznę synowi"
- Eluana Englaro została zamordowana
- Niech decyduje sumienie, nie państwo
- Matka prosi o eutanazję: Mój syn to roślina
- Eutanazja - prawo lepsze od zdziczenia
- Gawryluk: Eutanazja to nie zabawka Palikota
- Eutanazyjne wniebowstąpienie Berlusconiego
- Filozof: W Polsce jest eutanazja
- Sąd kazał zagłodzić człowieka
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przeczytałem chyba z pięć razy tekst na jedynce DZIENNIKA. To historia matki, która walczy o „godną śmierć” dla 40-letniego syna - mężczyzna od 24 lat leży bez czucia. Jest w stanie wegetatywnym, a jego mózg zaprzestał pełnienia jakichkolwiek funkcji. Bolesna historia, tragedia matki, która poświęciła życie półżywemu od ćwierć wieku mężczyźnie.
>>>Matka prosi o eutanazję: Mój syn to roślina
To historia, którą trudno było pominąć - tekst o granicy między życiem i śmiercią, o cierpieniu i oddaniu graniczącym wręcz z paranoją. Ale przeczytałem też reakcje, jakie ten tekst wywołał w debacie publicznej. I z nimi nie sposób się zgodzić. Wiedziałem od samego początku: to będzie jeden wielki krzyk - zalegalizujmy eutanazję.
Poszukiwanie case’ów we współczesnym świecie jest obowiązkiem - bez human story problem nie istnieje. Casem była 14-letnia Agata z Lublina, domagający się eutanazji Janusz Świtaj albo głośna sprawa Alicji Tysiąc i wyroku za jedno z najobrzydliwszych sformułowań nowomowy początku XXI wieku - „złe urodzenie”.
Ale case pana Krzysztofa jest po prostu nietrafny. Specjalnie zaznaczyłem, że przeczytałem tekst kilkakrotnie. Nie znajduję w nim sprawy eutanazji. Znajduję wyłącznie ludzką tragedię. Przypomnijmy: kobieta zajmuje się swoim synem sama, nie chce go oddać do hospicjum, nie korzysta z niczyjej pomocy. Ma do tego prawo. Ale z tego wyciąga bardzo daleko idący wniosek:"Czy jako matka nie mam prawa dać mu godnej śmierci" - pyta.
Nie ma prawa! Przy całym szacunku do jej cierpienia, nikt nie dał rodzicom przywileju decydowania o śmierci swoich dzieci. W tekście, który czytałem - mówię po raz trzeci - kilkakrotnie, nie znalazłem żadnej wzmianki o tym, jakoby 40-letni Krzysztof kiedykolwiek wyraził życzenie śmierci. Dopiero gdyby to zrobił, sprawa dotyczyłaby eutanazji. A tak dotyczy wyłącznie prawa do arbitralnego pozbawienia życia.
Nie potrafię polemizować z panią Barbarą Jackiewicz. Nie mam prawa ganić kobiety, która ostatnie 24 lata spędziła na przekładaniu z boku na bok swojego obumarłego syna. Zapewne gdybym się z nią spotkał, nie potrafiłbym wykrztusić ani słowa.
Ale mam prawo domagać się prawdy. Mam prawo protestować, gdy z osobistej tragedii jedna ze stron sporu próbuje zrobić pretekst do ogólnokrajowej awantury.





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!