Kazimierz Marcinkiewicz na swoim blogu napisał list otwarty - do mnie wymienionej z nazwiska i do innych dziennikarzy. Były premier całkiem na drobne rozmienia swój - nie tak dawno zupełnie przecież przyzwoity - wizerunek. I ma o to pretensje do dziennikarzy.

>>> Piotr Gursztyn: Marcinkiewicz sprzedaje się coraz taniej

Panie premierze, niechże się pan zastanowi nad sobą. Niech pan spojrzy w lustro i zobaczy, kim pan jest naprawdę. Ludzie miewają romanse, ludzie miewają drugie żony. Ale nikt nie epatuje tym całego świata. A kiedy pan zaczął epatować, powinien być pan przygotowany na to, że dziennikarze będą zadawać pytania. Od tego są. Tym bardziej że chciał pan być znany jako porządny człowiek, dobry mąż i ojciec. Szafował pan wartościami chrześcijańskimi, nie tolerował związków homoseksualnych, a teraz nie waha się pan ranić bliskich i żąda na to naszej akceptacji.

>>> Jarosław Gugała: Marcinkiewicz nie ma powrotu do polityki

Zarzuca pan też dziennikarzom, że zastanawiają się nad pańską rolą w Goldman Sachs. Mamy prawo o to pytać, bo jako premier nawiązywał pan kontakty niedostępne dla przeciętnych śmiertelników. Znał pan polityków, zasiada pan w radzie przy Giełdzie Papierów Wartościowych, przez rok miał pan dostęp do najbardziej poufnych informacji dotyczących polskiej gospodarki. Wreszcie miał pan być podobno numerem jeden warszawskiej listy PO do Parlamentu Europejskiego. Byłoby zdumiewające, gdyby świat dziennikarski przeszedł do porządku dziennego nad pana obecną karierą, bez refleksji nad tym, czy dawne kontakty pomagają panu w nowej roli. Ale jeśli tak bardzo błądzimy, niech sam pan powie, w jakich inwestycjach Goldman Sachsa pan doradzał? Może ułatwi pan nam zadanie i sam opisze swoją pracę?

>>> Marcin Król: Ekspremier i Isabel przekroczyli granicę wstydu

Mam też propozycję: jeżeli tak panu dokucza zainteresowanie mediów, niech pan po prostu z nich zniknie. Dla dobra własnego i pańskich bliskich. Na razie bowiem wygląda na to, że nie może pan żyć bez uwagi opinii publicznej. Już nie wystarczy, że pan pisze bloga, teraz dołącza się pana wybranka, tworząc na nim poezję i zapowiada, że wkrótce macie blogować razem. Jeżeli to ma być sposób na wyciszenie mediów, to ktoś panu źle doradził. Jest pan żałosny.

>>> Mroczne żądze i uniesienia w poezji Isabel