Olejnik: Marcinkiewicz jest żałosny
"Kazimierz Marcinkiewicz na drobne rozmienia swój wizerunek. I ma o to pretensje do dziennikarzy" - pisze Monika Olejnik. "Panie premierze, niechże się pan zastanowi nad sobą. Niech pan spojrzy w lustro i zobaczy, kim pan jest naprawdę. Ludzie miewają romanse, ludzie miewają drugie żony. Ale nikt nie epatuje tym całego świata!" - apeluje dziennikarka.
- Marcinkiewicz i krejzolka
- Pięć największych błędów Marcinkiewicza
- Oto miłosny list wybranki Marcinkiewicza
- Mroczne żądze i uniesienia w poezji Isabel
- "Marcinkiewicz totalnie się skompromitował"
- Marcinkiewicz atakuje dziennikarzy
- "Afrodyzjakiem Marcinkiewicza była władza"
- Wydawcy zainteresowani poezją Isabel
- Poezja tak świeża jak kozaczki z metką
- Marcinkiewicz sprzedaje się coraz taniej
- Politycy: Marcinkiewicz się pogubił
- Ekspremier i Iza przekroczyli granicę wstydu
- Marcinkiewicz nie powinien mieć dzieci z Izą!
- Marcinkiewicz skompromitował się na bank
- Miłość Marcinkiewicza: Wygramy w Lotto
- Isabel: Kazimierz to niebywały partner
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kazimierz Marcinkiewicz na swoim blogu napisał list otwarty - do mnie wymienionej z nazwiska i do innych dziennikarzy. Były premier całkiem na drobne rozmienia swój - nie tak dawno zupełnie przecież przyzwoity - wizerunek. I ma o to pretensje do dziennikarzy.
>>> Piotr Gursztyn: Marcinkiewicz sprzedaje się coraz taniej
Panie premierze, niechże się pan zastanowi nad sobą. Niech pan spojrzy w lustro i zobaczy, kim pan jest naprawdę. Ludzie miewają romanse, ludzie miewają drugie żony. Ale nikt nie epatuje tym całego świata. A kiedy pan zaczął epatować, powinien być pan przygotowany na to, że dziennikarze będą zadawać pytania. Od tego są. Tym bardziej że chciał pan być znany jako porządny człowiek, dobry mąż i ojciec. Szafował pan wartościami chrześcijańskimi, nie tolerował związków homoseksualnych, a teraz nie waha się pan ranić bliskich i żąda na to naszej akceptacji.
>>> Jarosław Gugała: Marcinkiewicz nie ma powrotu do polityki
Zarzuca pan też dziennikarzom, że zastanawiają się nad pańską rolą w Goldman Sachs. Mamy prawo o to pytać, bo jako premier nawiązywał pan kontakty niedostępne dla przeciętnych śmiertelników. Znał pan polityków, zasiada pan w radzie przy Giełdzie Papierów Wartościowych, przez rok miał pan dostęp do najbardziej poufnych informacji dotyczących polskiej gospodarki. Wreszcie miał pan być podobno numerem jeden warszawskiej listy PO do Parlamentu Europejskiego. Byłoby zdumiewające, gdyby świat dziennikarski przeszedł do porządku dziennego nad pana obecną karierą, bez refleksji nad tym, czy dawne kontakty pomagają panu w nowej roli. Ale jeśli tak bardzo błądzimy, niech sam pan powie, w jakich inwestycjach Goldman Sachsa pan doradzał? Może ułatwi pan nam zadanie i sam opisze swoją pracę?
>>> Marcin Król: Ekspremier i Isabel przekroczyli granicę wstydu
Mam też propozycję: jeżeli tak panu dokucza zainteresowanie mediów, niech pan po prostu z nich zniknie. Dla dobra własnego i pańskich bliskich. Na razie bowiem wygląda na to, że nie może pan żyć bez uwagi opinii publicznej. Już nie wystarczy, że pan pisze bloga, teraz dołącza się pana wybranka, tworząc na nim poezję i zapowiada, że wkrótce macie blogować razem. Jeżeli to ma być sposób na wyciszenie mediów, to ktoś panu źle doradził. Jest pan żałosny.





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!