Nie tędy droga do naprawy prokuratury! - muszę głośno zaprotestować po dzisiejszej akcji nowego szefa resortu sprawiedliwości i prokuratora generalnego Andrzeja Czumy.

>>> Czuma poucza prokuratorów

Prokuratura niewątpliwie potrzebuje naprawy. Nie da się tego jednak zrobić tak, jak wyobraża to sobie Czuma, za pomocą kilkunastu wytycznych. Jego propozycja niesie ze sobą niechybne zwiększenie biurokracji w prokuraturze, której już teraz jest w nadmiarze. I która jest prawdziwą zmorą dla szeregowych prokuratorów i szefów na wszystkich szczeblach. A teraz mają jeszcze dojść do tego nieznośne kontrole, które na dodatek nie sprawdzają rzeczywistej jakości pracy, ale wyłącznie realizację formalnych wymogów.

Jestem przerażony, kiedy słyszę, że od połowy marca mają nachodzić prokuratury wizytatorzy, czyli panowie kontrolerzy. Ci prokuratorscy rewizorzy mają przykładać szablon do każdej sprawy, niczym do kuponu toto-lotka, i sprawdzać, czy prokurator wypełnił ileś tam wytycznych ministra Czumy. Zamiast zająć się śledztwem, każdy prokurator będzie drżał, żeby wizytator nie wytknął mu braków w realizacji wytycznych. Zanim po kilku latach wszyscy się zorientują, a później upewnią, że te przepisy są absurdalne, od wyników "kontroli wytycznych Czumy" będą zależały premie prokuratorów, a może nawet ich awanse.

To nie znaczy, że niektóre z zaleceń, jakie Czuma określił szumnie mianem "wytycznych" (kłania się nowomowa PRL), nie są trafne, co więcej konieczne. Ale do tego nie trzeba tworzyć listy wytycznych. Wystarczy przesłać do szefów prokuratur okręgowych i apelacyjnych pismo. A w nim zalecić, aby przypomnieli swoim podwładnym, że już na pierwszym spotkaniu z pokrzywdzonym, czyli ofiarą przestępstwa, należy przekazać informację o wszystkich przysługujących mu prawach. Starać się, o ile to możliwe, poprzestawać na jednym tylko przesłuchaniu, by ofiary nie narażać na kolejne przeżywanie traumy. Położyć nacisk na zapewnienie ofiarom pełnego bezpieczeństwa, m.in. wydając zakaz zbliżania się sprawcy przestępstwa do jego ofiar. Szczególnie ważne to w przypadku śledztw dotyczących przemocy w rodzinie. Wreszcie zadbać, aby w akcie oskarżenia znalazły się szacunkowe wyliczenia, jakie straty materialne poniosła ofiara w wyniku przestępstwa.

Niedomagania prokuratury leżą całkowicie gdzie indziej. W innym miejscu się zaczynają i ich naprawa wymaga innych narzędzi niż "wytyczne" Czumy. Jej główne słabości to brak profesjonalizmu, uległość wobec aktualnej władzy politycznej oraz zbyt częsta wymienność kadr kierowniczych. To ostatnie wytwarza stan prowizorki, niestabilności, czyli syndrom niepewności. A to z kolei prowadzi do braku pełnego zaangażowania się w pracę, która przestaje być pasją i powołaniem. Najważniejsze staje się to, żeby mieć spokój. Byle tylko nikt się nie czepiał. Choć później i tak się czepiają. Na przykład w sprawie Olewnika.