- W ostatnich tygodniach mamy powtarzane jak mantrę. Jedni mówią: rozpoczynamy rozmowy o euro. Ale tak, jakby to już znaczyło, że mamy decyzję podjętą i jesteśmy w euro w perspektywie 2011 - 2012. A drudzy, z obozu prezydenta, mówią: nie zaczynajcie tych rozmów, bo nie jesteśmy gotowi - ocenia Janusz Piechociński.

Jego zdaniem takie podejście jest instrumentalne i płytkie. - Pokazuje to, że nie ma zbiorowego przywództwa w walce z kryzysem - ocenia poseł.

>>> "Teraz to Tusk dzieli Polaków"

>>> Prezydent nie dopuścił premiera do głosu

Według Piechocińskiego zepchnięcie Polski do poczekalni zmian ekonomicznych razem z innymi krajami regionu środkowo-wschodniego byłoby niebezpieczne. - Jeśli prześledzimy sytuację w krajach nadbałtyckich, to niemalże można czytać ogłoszenia "mały kraj nad Bałtykiem tanio sprzedam". Na Węgrzech próba sprzedaży obligacji na poziomie 12 proc. była nieskuteczna. Nie oszukujmy się, polityka uciekania od rzeczywistych scenariuszy przez kolejnych polityków zrobiła tam to, co zrobiła - przestrzega poseł.

- Mówię do prezydenta i premiera. Apeluję do nich od tygodnia, najwyższy czas zaniechać dialogu na zewnątrz, aby zacząć rozmawiać ze sobą - mówi poseł. Najlepiej - uważa Piechociński - byłoby, aby prezydentem z premierem na najbliższym unijnym szczycie przedstawili propozycję. - Nadzwyczajne sytuacje wymagają innego języka polityki w kraju. Potrzebne jest wypracowanie wspólnego ponadpartyjnego stanowiska w czworokącie bank centralny - ministerstwo finansów - obóz prezydenta z PiS - obóz premiera z koalicją rządową i Platformą - mówi poseł.

- Nasza propozycja powinna być prosta. Nasze przybywanie w ERM2 powinno trwać od 6 do 9 miesięcy. Taki okres jesteśmy w stanie przy złagodzeniu współczynników wytrzymać - proponuje poseł PSL. Jego zdaniem jest to atrakcyjna propozycja w stosunku do Zachodu. Polskimi argumentami są np. niezła konsumpcja czy niezły system bankowy. Jego zdaniem polska gospodarka jest w stanie znacząco wesprzeć rynek europejski w walce z solidarnym kryzysem.

- Oczekuję od polityków, że przez racjonalne, proste i kierowane do poszczególnych obszarów gospodarczych propozycje będą się w tych trudnych warunkach weryfikować - podkreśla Piechociński.