Jest mi szalenie szkoda Krzysztofa Skowrońskiego, bo to człowiek kochający radio, wybitny dziennikarz, starający się robić obiektywne radio. On już kolejny raz stracił pracę, bo jest wierny sobie. Jest fachowcem. Wiele razy byłam u niego na wywiadach i uważam, że jest wybitnym radiowcem.

Jego przykład pokazuje, że jacyś ludzie, nie wiadomo skąd wzięci - bo ich biografie są albo szokujące albo nijakie, grają na nosie tym wszystkim wybitnym ludziom kultury, którzy podpisali list w obronie Skowrońskiego.

>>> Piotr Zaremba: "Wyborcza" dopadła Skowrońskiego

O zwolnieniu Skowrońskiego zdecydowały sympatie nawet nie partyjne, nawet nie racje programowe, tylko po prostu mechaniczne wycinanie na zasadzie "kto jest czyim człowiekiem". To jest też głębszy problem. To kwestia całego systemu tzw. władz wyłączonych.

>>> Jan Rokita: Media publiczne to gniazdo piratów

Wszystkie spółki działają praktycznie poza zasięgiem administracji państwowej. Tu minister kultury Bogdan Zdrojewski nie ma nic do gadania. Władze Polskiego Radia są zupełnie bezkarne w tym prymitywnym wycinaniu. Jest zła ustawa, która pozwala - po pierwsze upartyjniać media, a pod drugie zezwala na pełną samowolę przy bezradności administracji państwowej (niezależnie od tego, która jest to ekipa).

Cały system opiera się na takich wyłączonych enklawach, także w służbie zdrowia. To dotyczy instytucji kultury - można tam wstawić własnych ludzi, ale nie można kontrolować ich działań. Daje się kompetencje i umywa ręce, bo państwo ucieka od odpowiedzialności. W ten sposób ta publiczna sfera staje się własnością klik. Bezradność PO w tej sprawie kiedyś obróci się przeciw niej samej.