Religa nie bał się, że polityka brudzi
Od rana słyszę i czytam, że Zbigniew Religa "nie był właściwie politykiem", był "przede wszystkim lekarzem, nie politykiem", był "w zasadzie społecznikiem, nie politykiem"... Wszystkie te wypowiedzi, padające często z ust samych polityków, wypływają z dobrej intencji: podkreślania szacunku dla Profesora. "Polityk" to przecież ktoś niegodny wielkiego szacunku, przedstawiciel profesji moralnie niejednoznacznej.
- Miejsce Religi zajmie oskarżony o machlojki
- Dzieło Religi skończy jego syn
- Religa - polityk jednak udany
- Marcinkiewicz przyjedzie na pogrzeb Religi
- "Jestem dumny z mojego życia"
- Żegnamy profesora Zbigniewa Religę
- Religa - samotny w obliczu wieczności
- Gowin: Religa chciał pomagać ludziom
- Gilowska: Profesor uratował mi życie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niezgoda! Po pierwsze, odmawianie miana "polityka" człowiekowi, który przez lata aktywnie brał udział w pracach kolejnych partii politycznych i w kamapniach wyborczych jest najzwyczajniej w świecie nieprawdziwe. Po drugie, takie umniejszanie wagi zaangażowania politycznego, umniejsza dorobek profesora Religi.
On właśnie, wiedząc, jaka polityka jest, stał się jej częścią, bo najzupełniej słusznie założył, że równiez ludzie przyzwoici zajmują sie praca partyjną i polityczną. Po trzecie, "polityka" nie jest bardziej brudna, niż wiele innych dziedzin życia, sam kontakt z nią nie wystawia człowiekowi złego swiadectwa.
To wspaniale, że ludzie stanowiący autorytet w jakies dziedzinie naukowej czy zawodowej biorą się do polityki. Decyzja o politycznym zaangażowaniu była jedną z lepszych decyzji życiowych Zbigniewa Religi, a nie niestosownością, której znaczenie trzeba - w obronie pamięci o Nim - minimalizować.



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!