Najgłupsze weto tej prezydentury
Nie wystarczy wziąć sobie Bugaja do zwalczania euro, żeby stać się wrażliwym społecznie centrystą. Lech Kaczyński, wetując ustawę obniżającą wiek obowiązku szkolnego, zaadresował się do elitarnych wyznawców "rodziny na swoim", którzy społeczeństwo czy publiczną szkołę uważają za źródło zepsucia - pisze Cezary Michalski, publicysta DZIENNIKA.
- Prezydent zaszkodził wnuczce
- Sześciolatki pójdą do szkół
- Sejm zadecyduje o losie sześciolatków
- Prezydent nie puszcza 6-latków do szkoły
- Mądre narody stawiają w kryzysie na edukację
- Nie eksperymentujmy na dzieciach
- Sześciolatki i tak pójdą do szkół
- Weto odrzucone. Sześciolatki pójdą do szkół
- Minister edukacji krytykuje prezydenta
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Elitarnych wyznawców "rodziny na swoim", dzięki posadom w politycznym biznesie, w spółkach skarbu państwa stać na posyłanie dzieci do prywatnych przedszkoli albo na zatrzymanie w domu żon, które z piekielnych nudów urządzą sobie domowe przedszkole. Całe to zdziwaczałe towarzystwo oddawanie dzieci do publicznej szkoły uważa za socjalistyczny wynalazek, mieszanie się z motłochem, powrót komuny... Dlatego ten traumatyczny moment starają się odraczać pod hasłem "ratujmy maluchy!". Przed czym? Przed plebsem? Przed demoralizującym wpływem współczesnego społeczeństwa? Jak długo im się to uda i z jakimi konsekwencjami dla ich własnych dzieci? Do tego jeszcze prezydencki minister Ryszard Legutko, wzorem imitowanych przez siebie, równie zdziwaczałych amerykańskich późnych neokonów, wychwala uroki home schoolingu.
>>> Zaremba: Nie eksperymentujmy na dzieciach
Ale to by była ich sprawa. Ich i ich dzieci, które stają się zakładnikami ideologicznej mizantropii własnych rodziców. Jednak ci ludzie zapominają, że nie wszyscy rodzice dorobili się na politycznym biznesie czy w spółkach skarbu państwa, nie wszyscy mają baseny, nie wszyscy zapewnią swoim „maluchom” ekskluzywny home schooling z udziałem fancuskiej niani albo przynajmniej mamy z wykształceniem wyższym, siedzącej cały dzień w domu.
Miliony polskich dzieci mają gorszy start, bo są zaniedbane, bo ich rodzice są biedni, albo jeszcze gorzej: nie interesują się nimi, nie potrafią im zapewnić podstawowego choćby „domowego wychowania”. Dla tych dzieci rozpoczęcie nauki o rok szybciej to wymierny krok w stronę równości szans życiowego startu.
Ale wrażliwy społecznie prezydent uznał, że rozwiązanie tego problemu nie jest w Polsce priorytetem. Stwierdził, że wyrównanie polskim dzieciom równości szans życiowego startu może jeszcze poczekać. W swoim niepodrabialnym "prorodzinnym" języku opowiedział przy okazji historyjkę o własnej wnuczce, za którą czuje się odpowiedzialny wetując ustawę.
>>> Król: Prezydent zaszkodził wnuczce
Wnuczka prezydenta rzeczywiście jakoś sobie poradzi. Choćby z pomocą home schoolingu. Na jej francuską nianię zrzuci się minister Kownacki, ze swojej ORLEN-owskiej odprawy. Ryszard Legutko ukołysze ją do snu opowieścią o idealnym państwie. A o społeczną wrażliwość jej dziadka, pana prezydenta, zatroszczy się Ryszard Bugaj. Tocząc wojnę z euro.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!