"Prezydent zapraszający gejów to żenada"
Zaproszenie pary gejów Brendana Faya i Toma Moultonowa na 13. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena przez Kancelarię Prezydenta to żenada. A powielenie stereotypu, że geje interesują się tylko muzyką poważną, jest nie na miejscu - mówi DZIENNIKOWI Robert Biedroń, działacz organizacji gejowskich.
- Geje straszą Cejrowskiego prokuratorem
- Nie będzie drugiej kadencji Lecha Kaczyńskiego?
- Zobacz prezydencki list do gejów z orędzia
- Prezydent zaprasza gejów z orędzia?
- Melomanów nie dzielą sprawy łóżkowe
- Pospieszalski: Przeciw ideologii kiszki
- Geje z orędzia jadą do Kaczyńskiego
- Historia z morałem
- Raczek: To Biedroń myśli stereotypowo
- Gej z orędzia: Niech Kaczyński przeprosi
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zaproszenie pary gejów Brendana Faya i Toma Moultonowa na 13. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena przez Kancelarię Prezydenta jest żenujące. Poza tym powielanie stereotypu głoszącego, że geje interesują się zawsze muzyką poważną, jest zupełnie nie na miejscu. Podobnie jak cały list, który zwyczajnie wprowadza czytającego w zakłopotanie. Osłabia też poziom debaty, jaką prowadzi Kancelaria Prezydenta z tymi ludźmi. Myślę, że dla dobra samego prezydenta lepiej byłoby, gdyby znalazł chwilę na spotkanie z nimi.
Znana z mediów para gejowska została obrażona przez Lecha Kaczyńskiego, gdy w haniebny sposób wykorzystano ich wizerunek w orędziu prezydenckim. Obrażono w ten sposób nie tylko ich, nie tylko środowiska gejowskie, ale i całe społeczeństwo polskie. Teraz elementarne zasady kultury wymagają, żeby prezydent znalazł chwilę i w końcu spotkał się z nimi.
Niestety, Lech Kaczyński w swoim podejściu do środowisk gejowskich nie jest wyjątkiem. Gdy ponad rok temu Donald Tusk obejmował swój urząd, te organizacje wysłały do niego oficjalną prośbę z apelem o spotkanie. Premier odpowiedział publicznie ustami jednego z polityków PO, że nie ma czasu na zajmowanie się takimi sprawami i że być może znajdzie trochę czasu po Euro 2012. Bagatelizowanie takiej sprawy przez naszych urzędników rodzi poważny problemem społeczny. Polska już nie słynie z kiełbasy i wódki, a z homofobii.
Brendan Fay i Tom Moultnow mogą przyczynić się do rozwiązania problemu ogromnej dyskryminacji i homofobii w Polsce. Dzięki m.in. braciom Kaczyńskim nasz kraj wyrobił sobie opinię ogromnie nietolerancyjnego miejsca. Geje i lesbijki to w Polsce dwumilionowa mniejszość. Mimo to, cały czas są traktowani przez prezydenta, premiera oraz osoby im towarzyszące jak osoby drugiej kategorii. Przypadek amerykańskiej pary staje się zatem symbolem homofobii reprezentowanej na najwyższych szczeblach w kraju.
Uważam, że tę parę trzeba było potraktować tak, jak traktuje się wszystkich, którzy odwiedzają prezydenta. Tymczasem przez ten list cały cywilizowany świat będzie się z nas śmiał. Już jest na pierwszych stronach w Polsce. Zainteresował się nim także "The New York Times". Niedawno śmiano się z naszych protestów wobec Teletubisiów, śmiano się z orędzia, a niebawem pojawi się news, że prezydent RP zaprosił parę gejów na koncert Beethovena. To sytuacja, która wprowadza mnie w zażenowanie. Wstydzę się, że prezydent Polski tak lekkomyślnie traktuje swój urząd.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!