Dudek: Argumenty Wałęsy sięgają bruku
Były prezydent w przekraczaniu dopuszczalnych granic swobody wypowiedzi jest bezkarny. Broniąc żarliwie ks. Jankowskiego, Wałęsa tak na prawdę mówił o sobie. Nie można zmuszać historyków, by w imię czyjegoś dobra oceniali historię w różowych okularach - mówi DZIENNIKOWI prof. Antoni Dudek, historyk.
- PO nie obraża się na Lecha Wałęsę za krytykę
- Kościół będzie się kojarzył z agentami
- Nie wierzę w niewinność ks. Jankowskiego
- Książka IPN: Ks. Jankowski to "Delegat"
- W Watykanie czytają książkę IPN
- Gontarczyk: Wałęsa nie ma prawa oceniać IPN
- Historyk odrzuca wersję ks. Czajkowskiego
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lech Wałęsa uznał, że niektórzy historycy IPN posługują się językiem gorszym od tego, jakiego używali faszyści. Były prezydent w swoim przekraczaniu dopuszczalnych granic swobody wypowiedzi pozostaje bezkarny. Nie ma więc co silić się na złośliwe komentarze pod jego adresem, bo poziom argumentacji Wałęsy spada coraz niżej. Poza tym nie sądzę, żeby w ogóle przeczytał to, co zostało na temat ks. Jankowskiego napisane. To częsty przypadek, że publikacje IPN bardzo często komentowane są przez ludzi, którzy nawet do niech nie zajrzeli.
Broniąc żarliwie ks. Jankowskiego, Lech Wałęsa tak na prawdę mówił o sobie. Fakt, że ks. Jankowski był jedną z ważniejszych postaci wśród duchowieństwa polskiego zaangażowanego po stronie opozycji. Ale prawdopodobnie miał też w życiu epizod, o którym wolałby zapomnieć. Dokładnie tak jak Wałęsa.
>>>Gwiazda: Wałęsa jest głupi i chamski
Można mieć zastrzeżenia do niektórych książek IPN. Ja na przykład nie bardzo rozumiem, dlaczego w książce o historii ks. Jerzego prof. Jan Żaryn postanowił wpleść wątek ks. Jankowskiego. Szczególnie że między sprawami nie ma bezpośredniego związku. To nie zmienia faktu, że istnieją określone dokumenty dotyczące kontaktu operacyjnego "Libella", "Delegat". A prof. Żaryn, jak każdy inny historyk, ma prawo je interpretować.
Poza tym dotąd nikt specjalnie nie zauważał, że IPN wydał kilka publikacji, których wydźwięk dla Wałęsy były jednoznacznie pozytywny. Bo stereotypowe postrzeganie Instytutu jest takie, że powstał po to, by szkalować byłego prezydenta. Konsekwencje takiego widzenia idą dalej. I jeżeli przy jakiejś książce pracował historyk związany z Instytutem, to ta publikacja jest niejako naznaczona. Nie liczy się nawet to, że publikowana była przez niezależne od IPN wydawnictwo.
Nie można zmuszać historyków do tego, by w imię czyjegoś subiektywnie rozumianego dobra oceniali historię w różowych okularach. To byłoby przekłamanie. Biografie ludzkie rzadko kiedy są gładkie i nieskomplikowane.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!