Alkoholowy spektakl wokół szczytu NATO
Porażka kandydatury Sikorskiego to nic w porównaniu z tak żenującym spektaklem, jaki zafundowały nam strona rządowa i Kancelaria Prezydenta już po wyborze szefa NATO. Społeczeństwo ma już naprawdę dość polityków na najwyższych funkcjach państwowych, którzy zarzucają sobie alkoholowe libacje i walczą nie wiadomo o co – komentuje Dorota Gawryluk.
- "To Tusk wcześniej poparł Rasmussena"
- Sikorski: Prezydent konsultuje się z bratem
- Kwaśniewski: rząd denerwuje prezydenta
- Rząd waha się, czy odtajnić notatkę
- Wojna polsko-polska na szczycie NATO
- "Pokazaliśmy, że Polska to śmieszny kraj"
- Nie wszystko da się zwalić na prezydenta
- Posłowie poszukują kłamcy na szczycie NATO
- Nie ujawniać rozmowy Tuska z Rasmussenem!
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszyscy dobrze wiedzieliśmy, że jeśli chodzi o funkcję szefa NATO, to nie mieliśmy szansy na ugranie czegokolwiek. Kandydatura Radosława Sikorskiego była niemal od początku skazana na porażkę. Nie ma więc większego sensu zastanawiać się, co by było gdyby - szczególnie po fakcie. Tym bardziej że od dawna przecież otwarcie mówiło się i pisało, że większość krajów stawia na Andersa Fogha Rasmussena.
>>> Michalski: Emigrujcie z Polski, choćby na chwilę
Porażka kandydatury Sikorskiego to jednak nic przy tak żenującym spektaklu, jaki zafundowały nam polska strona rządowa i Kancelaria Prezydenta już po wyborze szefa NATO. Reżyserami tego spektaklu są oba ośrodki władzy. Kiepska to reżyseria, kiepski spektakl i jak się w końcu okazuje - kiepscy aktorzy polskiej sceny politycznej. Doszliśmy do momentu, gdy już nikt z wyborców nie ma ochoty rozstrzygać na serio, kto w jakimś momencie miał rację - Kancelaria Prezydenta czy rząd. Tak będzie i tym razem. Nikt poważny nie będzie też minuta po minucie analizował każdego zapisanego słowa z notatek zapisu rozmowy telefonicznej premiera Tuska z Rasmussenem i debatować, jakie były prawdziwe instrukcje, kto je napisał, kto się pomylił. W końcu to dorośli ludzie, najważniejsi dla naszego państwa, którzy po prostu się nie doszli do porozumienia przed szczytem i być może nie potrafią powiedzieć sobie wprost, co naprawdę mówili. A przecież mogli się spotkać znacznie wcześniej i starannie rozważyć strategię, powiedzieć sobie jasno, o co walczymy, dokąd zmierzamy i co nami w tym wyborze powinno kierować. Tym bardziej że chodzi też o interes naszego kraju.
Nasuwa się więc myśl, że widocznie nikomu na tym nie zależało. A spektakl dowodzi tylko prowadzenia zupełnie innej gry. Gdyby naszym politykom naprawdę zależało na kraju, to zachowywaliby się jak dorośli ludzie, którzy w naszym interesie szybko dochodzą do porozumienia. Niewiadomo już, w jaki sposób mierzyć ich śmieszność w naszych oczach. Wszyscy z nich popełnili okropne błędy. Obie strony zawiniły i obie są odpowiedzialne. Zresztą w najbliższych wyborach pewnie obie z tych wojujących partii zobaczą, że grały na rzecz kogoś trzeciego. Społeczeństwo ma dość walczących niewiadomo o co polityków na najwyższych funkcjach państwowych, którzy zarzucają sobie alkoholowe libacje. Na takim zachowaniu skorzysta ktoś z zewnątrz.





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!