Sakiewicz: Rząd Tuska. Wyszło jak zwykle
Pamiętam długą listę obietnic jaką Donald Tusk złożył na końcu ostatniej kampanii wyborczej. Złożył ją w obecności dzieci, które jak wiadomo oszukać łatwo, tym bardziej robić tego nie wolno. Rządową kampanię "500 spotkań na 500 dni rządu PO-PSL" ocenia redaktor naczelny "Gazety Polskiej".
- Rząd Tuska? Marazm i dyscyplina
- Rząd Tuska. Tylko i aż trójka z plusem
- Rząd Tuska. Nie chwalmy dnia przed zachodem
- Ten rząd jest dobry tylko w propagandzie
- Rychard: 500 dni rządu. Jest co świętować
- Tusk - administrator naszych snów
- W Polsce skończyła się prawdziwa polityka
- To Platforma ma problem z listami wyborczymi
- Polityczny rytuał na 500 dni rządu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Najważniejszą z obietnic miał być polski cud. Nikt oczywiście racjonalnie myślący w żaden cud nie wierzył, ale kampania przekonała miliony ludzi, że można pójść na skróty. Na szczęście dla kraju i ku rozczarowaniu pierwszy raz biorących w głosowaniu, na skróty Tusk nie poszedł.
Po 500 dniach można powiedzieć, że nie poszedł nigdzie. Nie ma reform strukturalnych, bo brakuje pieniędzy na najmniejszy choćby ruch. Ale też nie ma woli zmian. Wszystko przykrywa niebywała aktywność medialna i propagandowa rządu. Pierwszy etap rządów około (pół roku) upłynął na podtrzymywaniu wyborczej euforii i to się udało. Koszt tego był jednak wielki, bo rząd musiał zrezygnować z najtrudniejszych społecznie decyzji, a właśnie wtedy miał mandat, by je przeprowadzić.
>>> Król: Na 500 dni wystawiam rządowi Tuska trójkę z plusem
Przez drugie pół roku tracono czas na przekonywaniu, że jesteśmy wyspą szczęścia i kryzys nas nie dotknie. Nawet budżet napisano tak, by to
uprawdopodobnić. W rezultacie w połowie roku kompletnie zabraknie pieniędzy w kasie państwa i potrzebna będzie szybka nowelizacja. Propaganda rządu spowodowała też, że wielu Polaków
nabrało się na mit silnej złotówki i brało kredyty w obcych walutach. W podobną pułapkę wpakowały się firmy, kupując bardzo niebezpieczne opcje: zabezpieczające... przed wzrostem
wartości złotego. Oczywiście rząd nie powinien siać paniki, ale przekonywanie, że naszemu rynkowi nic nie grozi, wyrządziło gigantyczne i w dodatku trudne do pełnego oszacowania
szkody.
Trzecie półrocze rządów to poszukiwanie winnego. Kryzys stał się oczywisty, ludzie tracą pracę, firmy zagrożone upadkiem - propaganda musi więc znaleźć kozła ofiarnego. Rządowi
magicy od PR wskazali natychmiast na prezydenta i PiS. Do wyborów europejskich dadzą radę tak ciągnąć.
>>> Rychard: 500 dni rządu. Jest co świętować
Co potem? Nie wygląda na to, by rząd wiedział, jak z tego wybrnąć. Oczywiście bardzo przychylne obecnej ekipie media łagodzą moment, gdy będzie musiał stanąć w prawdzie. Moment ten jednak nadejdzie. Było pięknie i obiecująco, wyszło jak zwykle.
___________________
PRZECZYTAJ TAKŻE:
>>> Michalski: Tusk - administrator naszych snów
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!