PiS Kaczyńskiego: Ciasne, ale własne
Jarosław Kaczyński szykuje się na ciężkie czasy, jakby nie wierzył w zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości, a nawet w prezydencki sukces brata. Więc widzi swoją partię jako kadrowy oddział wzorowany na dawnym Porozumieniu Centrum. Rezygnując tym samym definitywnie z własnych dawnych marzeń o partii wielkiej i różnorodnej - pisze Piotr Zaremba.
- Tusk i Kaczyński nie do zastąpienia
- Jarosław Kaczyński buduje arkę przetrwania
- Prawdziwe kulisy rewolty w PiS
- Kaczyński i Tusk znów ucałują się nad urną
- Kaczyński: PO drastycznie nieudolna
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kilka lat temu, przed i po sukcesie 2005 roku, prezes PiS opisywał przyszłość swojej formacji jako powtórzenie fenomenu niemieckiej CDU - CSU, wielkiego bloku łączącego najróżniejsze
środowiska od umiarkowanych liberałów po narodowców.
Takie wieści dochodzą zza fasady głównej partii opozycyjnej. Myślę o nich z mieszaniną współczucia i złośliwej satysfakcji. Współczucie bierze się stąd, że Kaczyński niezdolny od
długiego czasu do równorzędnej rywalizacji z rządzącą Platformą Obywatelską, nie przegrywa z nią na rynku idei. Poglądy lidera PiS są ogólnie znane i klarowne, on zaś pozostaje im na
ogół wierny. Druga strona, choć trudno jej przypisać całkowity brak realnego planu rządzenia, ostatnio osłania jego niezbyt wyraziste kontury wizerunkowymi igraszkami. Przyjmują one coraz
częściej twarz Janusza Palikota zabawiającego się chłeptaniem z piersiówki. To wystarczy Platformie, aby być na czele sondażowych list. W takiej sytuacji Kaczyńskiemu bardzo trudno myśleć
o ekspansji, o pozyskiwaniu nowych środowisk. O wyjściu poza najlepiej mu znany teren - małej, mocno przaśnej struktury związanej żelazną dyscypliną.
>>> Michalski: Tusk i Kaczyński nie do zastąpienia
A skąd jednak złośliwa satysfakcja? Gdy słyszę, że Kaczyński ze spokojem godzi się na czyjeś odejście z partii (ostatnio grupy Libickiego czy posła Mojzesowicza), bo woli mieć
formację mniejszą, ale bardziej spójną, powtarzam sobie: a nie mówiłem. On nie przegrywa wyłącznie z PR-owcami czy z Palikotem, to nie jest tylko problem wizerunku.
Jak podsumować jego usiłowania, aby zewrzeć szeregi partii, aby nadać jej jedną twarz - własną - aby nie tolerować nawet koncesjonowanej różnorodności? Gdy Kaczyński mówi sobie: lepiej
ciasne, ale własne, realizuje scenariusz samospełniającej się przepowiedni. Im bardziej ciasne, tym bardziej własne. Ale im bardziej własne, tym bardziej ciasne. Zwłaszcza w przypadku partii
opozycyjnej, której nie skleja najskuteczniejsze spoiwo: udział we władzy.
>>> Zaremba: PiS karmi Polaków kotletem schabowym
Przed takim modelem stronnictwa politycznego przestrzegam każdego lidera, ale pozbawionego medialnego wsparcia Kaczyńskiego - w szczególności. Przy czym złośliwa satysfakcja szybko
zmienia się u mnie w niepokój. Bo demokracja bez silnej, rozwojowej opozycji, będzie demokracją ułomną, zbyt nachyloną w jedną stronę. W tym sensie prezes PiS zdaje egzamin nie tylko przed
samym sobą.
______________________________________
NAJNOWSZE TEKSTY PIOTRA ZAREMBY:
>>> „Generał Nil" to świetny portret epoki
>>> Biografie niepożądane i zakazane
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!