Wojna lumpenliberalizmu z lumpenkonserwatyzmem
Kampania Palikota w sprawie "małpek" służy czemuś więcej, niż tylko przykryciu jego własnych kłopotów z legalnością finansowania kampanii. Ma zmobilizować elektorat PO do poparcia ustawy kompetencyjnej, która pozbawi władzy Lecha Kaczyńskiego zanim dobiegnie końca jego kadencja. Entuzjazm dla sprawy "małpek" ze strony autorytetów magazynów ilustrowanych dowodzi, że Wunderwaffe Palikota może być skuteczne - pisze Cezary Michalski.
- Miejsce Janusza Palikota jest na śmietniku
- Durczok: Palikot przykrył... Palikota
- Kondrat: Prezydent nie kupiłby u mnie wina
- Olejnik: Były małpeczki. Są "kaczuszki"
- Prokurator poci się nad "spieprzaj, dziadu"
- Panasewicz: Nie pijam z plastiku
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W cieniu wojny na „małpki” rozpoczęła się o wiele poważniejsza wojna o ustawę komptencyjną. Ma ona pozbawić prezydenta władzy blokującej i przeszkadzającej PO - i to już przed końcem kadencji. W tej sytuacji warto śledzić merytoryczne wypowiedzi Komorowskiego, choć Palikot także nie jest jakimś marginesem, ale samym centrum tej walki. A jego „małpki” mają przykryć nie tylko jego własne kłopoty z legalnością finansowania kampanii, ale przede wszystkim ponownie zmobilizować elektorat PO, żeby zrozumiał, iż Lecha Kaczyńskiego (i w ogóle „kaczory”) należy ograniczyć, likwidować, niszczyć w zgodzie z konstytucją lub choćby mimo niej, w zgodzie z dobrym smakiem lub choćby mimo niego.
Entuzjazm dla Palikota ponownie sugerującego, że Lech Kaczyński jest alkoholikiem, wyrażany przez zaangażowanych emocjonalnie w politykę polskich artystów (zachęcam do przeczytania
ironicznych i krotochwilnych wypowiedzi Marka Kondrata, Janusza Panasewicza czy Anny Korcz dla „Dziennika”), pokazuje, że ta strategia mobilizowania cywilów wciąż jeszcze
działa i wciąż jest skuteczna.
Tak samo jak Kaczyńscy mają swój elektorat frustratów, którzy przełkną i nagrodzą każdą czysto negatywną kampanię przeciwko PO - nawet tę obecną, prowadzoną we wszystkich mediach za
grube miliony złotych w czasach kryzysu, nad którego społecznymi kosztami Kaczyńscy tak ubolewają - tak samo PO ma swój front autorytetów pism ilustrowanych (nieraz zresztą ludzi w swoim
zawodzie poważnych, bo np. Marek Kondrat był w końcówce lat 70. i w latach 80. jednym z najwybitniejszych polskich aktorów).
Za pomocą Palikota i frontu autorytetów pism ilustrowanych Platforma Obywatelska dociera do części ludu trochę bardziej zadowolonej z życia, niż część ludu czytająca „Nasz
Dziennik” i słuchająca Radia Maryja, do której PiS dociera ze swoim przekazem ośmielania frustracji i resentymentu. W ten sposób lumpenliberalizm zderza się z lumpenkonserwatyzmem,
a Palikot i Kurski, którzy obsługują tę wojnę w imieniu PO i PiS, zapewniają życie wieczne w polskiej polityce sobie i swoim formacjom.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!