Gugała: Po co Nowak obraził prezydenta?
Premier zaprosił Lecha Kaczyńskiego na Wawel w związku z uroczystościami 4. czerwca. Sławomir Nowak – jeden z najbliższych współpracowników Donalda Tuska– powinien był więc się zachować rozważniej i mówić z większą atencją na temat zaproszenia prezydenta. Wyraził jednak wysoką obojętność w stosunku do głowy państwa mówiąc - "Przyjedzie, nie przyjedzie- decyzja należy do niego". - ocenia Jarosław Gugała
- "Solidarność" rezygnuje z manifestacji
- "Lech Kaczyński na Wawel nie pojedzie"
- Tusk zaprosił prezydenta na Wawel
- Kaczyński: Jesteśmy ze stoczniowcami
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niestety, to typowe zagranie polityczne w ramach kampanii wyborczej. W polskiej polityce tego rodzaju wypowiedzi na temat opozycji są normą. Trudno więc robić wokół wypowiedzi Nowaka wielki
szum, gdy obie strony na codzień komunikują się właśnie w taki sposób - nawet przedstawiciele Kancelarii Prezydenta. Co prawda Andrzeja Leppera w polityce już nie ma, ale Wersalu nadal też
nie.
Michalski: Czy 4 czerwca związkowcom będzie wolno choć pobuczeć?
Prezydent mimo wszystko powinien rozważyć zaproszenie Tuska nie zważając na uwagi Nowaka. Złe zachowanie listonosza wcale nie oznacza, że list nie jest wart nawet przeczytania. Wiemy już,
że w Gdańsku odbędzie się pokojowy marsz Solidarności i nie będzie żadnych rozrób. Wszystko ma się odbyć w pokojowych nastrojach, a przede wszystkim bezpiecznie.
Wobec tych zapewnień jakaś część obchodów 4. czerwca powinna się odbyć w Gdańsku. Ale najpierw obie strony sporu powinny usiąść do rozmów i
dokładnie wszystko ustalić. Szczególnie w takim dniu strony nie mogą być zakładnikami swoich racji i politycznych taktyk. Chodzi przecież o Polskę. Za miesiąc i tak nikt nie będzie
pamiętał, że Śniadek kłócił się z Tuskiem. Ale nadal symbolem upadku komunizmu będzie Mur Berliński. Stocznia Gdańska natomiast stanie się symbolem kłótni i zapiekłości. Panowie mają
zatem obowiązek dojść do porozumienia. W takim dniu nie chciałbym się wstydzić za Polskę i za Solidarność. Problem w tym, że gości na takie obchody zaprasza się wcześniej. Oby tylko
nikt im nie powiedział, że jeśli przyjadą, to przyjadą, a jeśli nie, to nie.
___________________
PRZECZYTAJ TAKŻE:
>>> Miecugow: Premier uciekł z podkulonym ogonem
>>> Morozowski: Stoczniowcy trochę przegięli
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!