To związkowcy stchórzyli, nie Donald Tusk
Decyzja związkowców o zerwaniu debaty z premierem rodzi pytania - o co miało chodzić w tym spotkaniu? O promocję takiego a nie innego związku zawodowego? A może o bitwę z premierem a nie rozmowę o stoczniach? - pyta Michał Karnowski, zastępca redaktora naczelnego.
- Tusk dostał prztyczka w nos od związków
- Nie ma kompromisu rządu ze stoczniowcami
- Ludzie Wałęsy wycisną z Libertasu ile się da
- Stoczniowa debata z pustymi krzesłami
- Nie będzie debaty Tuska ze stoczniowcami
- Związki pokłóciły się o debatę z Tuskiem
- Nie będzie debaty przez upór Solidarności?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Trudno, trudno to wszystko zrozumieć. Oto bowiem w imię utrzymania monopolu związkowego dwóch central, ludzie "Solidarności" i OPZZ ze Stoczni Gdańskiej rezygnują z
szansy przedstawienia swoich racji milionom Polaków.
Nawet jeśli w ich pretensjach do pozostałych dwóch związków byłoby jakieś ziarno prawdy, to i tak nie usprawiedliwia to rejterady ze spotkania. W złym, egoistycznym świetle stawia ta
sytuacja cele i intencje stoczniowych związkowców. Rodzi pytania - o co miało chodzić w tym spotkaniu? O promocję takiego a nie innego związku zawodowego? A może o bitwę z premierem a nie
rozmowę o stoczniach?
Mogli mieć działacze dobry czas i kilkanaście minut - wybrali nieobecność. Trudno to zrozumieć. Premier Donald Tusk może zaś sobie pogratulować: odwaga stanięcia na ubitej ziemi się
opłaciła. Tym razem uciekli związkowcy, wykorzystując jako pretekst mało przekonuje argumenty. Uciekli, jak chłopcy w krótkich spodenkach.
___________________
PRZECZYTAJ TAKŻE:
>>> Karnowski: Ganley kupił sobie sztandar z Wałęsą

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!