Samospalenie Lecha Kaczyńskiego
Orędzie zaboli Platformę i rząd, ale wygłaszając orędzie o stanie gospodarki prezydent nie będzie miał z tego żadnej osobistej korzyści - tłumaczy Piotr Gursztyn, publicysta DZIENNIKA. Przeciwnie, Lecha Kaczyński poniesie duże straty wizerunkowe. Ale z jego punktu widzenia warto było to zrobić - ocenia Gursztyn.
- Poseł PiS pyta: Czy Tusk będzie teologiem?
- Prezydent nie czekał na premiera
- Łagodne oblicze Lecha Kaczyńskiego
- Sejmowe starcie: Prezydent kontra premier
- Palikot napisał orędzie prezydentowi
- Tusk: Przyjmuję propozycję prezydenta
- Niesiołowski o orędziu: To bełkot PiS
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wygłaszając orędzie o stanie gospodarki prezydent nie będzie miał z tego żadnej osobistej korzyści. Przeciwnie, poniesie duże straty wizerunkowe. Ale z jego punktu widzenia warto było to zrobić - orędzie zaboli Platformę i rząd.
Przemówienie Kaczyńskiego będzie teraz przez dłuższy czas tematem debat. Zapewne w ich czasie usłyszymy, że prezydent nie zna się na gospodarce, że sieje panikę, przeszkadza rządowi w prowadzeniu polityki gospodarczej itd. Usłyszymy, że jest prezydentem PiS-u, że przemawiał pod kątem wyborów europejskich.
Ktoś mu wyliczy potknięcia w przemówieniu, może znajdzie jakiś lapsus. Usłyszymy też, że nie był kulturalny, bo nie chciał wysłuchać premiera. Nie miał zresztą takiego obowiązku, bo jak wiadomo z konstytucji orędzie prezydenta nie może być przedmiotem debaty. Zaś wystąpienie premiera już tak, stąd więc ten sprytny zabieg z krótką przerwą i ogłoszeniem stanowiska rządu. Co samo z siebie też przecież nie jest niczym złym.
Kaczyński znów będzie pod ostrym ostrzałem. Jednak w czasie tych wszystkich debat, których uczestnicy będą udowadniać jego rzekomą ekonomiczną ignorancję, ileś razy padnie słowo "kryzys". To jest klucz do wszystkiego. Tuż przed wyborami europejskimi będzie jednym z częściej odmienianych słów. Jeśli ktoś na moment zapomniał o kłopotach gospodarki to prezydent właśnie je mu przypomniał. Żywa torpeda, w osobie Lecha Kaczyńskiego, pokiereszuje jednak burtę rządowej nawy.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!