Esbeków wciąż może dosięgnąć sprawiedliwość
Popieram wysiłki IPN, aby pociągnąć do odpowiedzialności tych byłych esbeków, których winę da się jeszcze udowodnić - ocenia Jerzy Jachowicz, publicysta DZIENNIKA, komentując zarzuty, jakie IPN postawił byłym funkcjonariuszom SB, którzy w 1981 r. chcieli otruć Annę Walentynowicz. "Mam satysfakcję, że zostaną napiętnowani" - dodaje.
- Wałęsa pozywa Kaczyńskiego za "Bolka"
- IPN promuje Polskę na YouTube
- Wałęsa jest bohaterem, Walentynowicz nie
- Chcieli otruć Walentynowicz. Dostali zarzuty
- Jeszcze więcej IPN-u
- Nie wierzę w święta narodowej zgody
- 4 czerwca - to będzie święto potworów
- Gwiazda: Trucicielom z SB należy się kara
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ilu jeszcze takich esbeków, jak ci którzy chcieli otruć Annę Walentynowicz, ukrywa się w rożnych miejscach licząc na to, że o ich zbrodniczych czynach i planach? Nikt się nie dowie. Sądzę, że jest ich jeszcze wielu i pewnie nigdy nie staną przed obliczem sprawiedliwości. Zasługa w tym kierownictwa MSW z czasów PRL, m.in. Czesława Kiszczaka, które zadbało o to, aby zniszczyć ślady tych zbrodni. Z jednej strony więc warte poparcia są wysiłki IPN aby pociągnąć do odpowiedzialności tych byłych esbeków, których winę da się jeszcze udowodnić.
>>> Gwiazda: Trucicielom z SB należy się kara
Z drugiej strony trzeba zauważyć, że te wysiłki śledczych prokuratorów IPN wobec ogromu zniszczeń jakie zostały poczynione w archiwach SB, mogą pójść na marne. Bo ta próba rozliczeń jest spóźniona o dwadzieścia lat. W najbliższych czerwcowych dniach, kiedy obchodzić będziemy radośnie rocznicę zwycięstwa nad sowieckim totalitaryzmem trzeba pamiętać o pełnych goryczy porażkach i potknięciach. Do jednego z tych najważniejszych potknięć zaliczyłbym puszczenie w niepamięć pełnego dorobku Służby Bezpieczeństwa. Organa ścigania i wymiar sprawiedliwości skupiły się jedynie na kilku najgłośniejszych przestępstwach resortu spraw wewnętrznych. Zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki, śmiertelnym pobiciu Grzegorza Przemyka, sprawie skrytobójstwa Stanisława Pyjasa czy krwawej pacyfikacji strajku w kopalni „Wujek”. Jak wiemy procesy te ciągnęły się w nieskończoność. Niektóre nawet lat kilkanaście, obrazując nieudolność prokuratory i sądów w rozwikłaniu i osądzeniu oczywistych dla społeczeństwa zbrodni.
Nasze sądy przeżarte mentalnością i nawykami z czasów PRL nie rozumiały specyfiki funkcjonowania Służby Bezpieczeństwa i nie były skore do wnikliwego ich poznania. Tak właściwie jest do dziś. Nie mamy więc żadnej pewności, że i akt oskarżenia przeciwko byłym funkcjonariuszom SB zamieszanym w sprawę zamachu na życie Anny Walentynowicz, ikony sierpniowego strajku na Wybrzeżu z 1980 r., dostarczy sądowi podstawy do ich ukarania.
Ale ja mam satysfakcję już z tego, że postawiono im zarzuty. Że te nazwiska będą rozpoznawalne w ich środowisku zawodowym i towarzyskim. Że zostaną napiętnowani i nie będą mogli kryć się za maską uczciwych funkcjonariuszy, którzy jedynie wykonywali rzetelnie swoją służbę państwu. Że przynajmniej spotka ich społeczny ostracyzm.
__________________________________________
NAJNOWSZE TEKSTY JERZEGO JACHOWICZA:
>>> Prezydent Łodzi kontra "ch... bez
czapki"
>>> Kosztowna wdzięczność pani prezydent Warszawy





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!