Senyszyn: U Ziobry nie chciałam się bić
Na spotkaniu wyborczym Ziobry wepchał się przede mnie jakiś starszy agresywny mężczyzna. Nie chciałam się z nim mocować. Wyglądał na osiłka, więc gdzie mnie do niego. Kruchej kobiecie - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM Joanna Senyszyn, kandydatka SLD do europarlamentu.
- Senyszyn: Przepraszam Kraków za Ziobrę
- Ktoś uderzył w Ziobrę bombą
- Senyszyn na wiecu Ziobry musiała milczeć
- Senyszyn: Chętnie pokazywałam uda
- Thun i Senyszyn na wiecu Ziobry. "Wynocha"
- "Ziobro udaje, że straci cnotę po ślubie"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
JERZY JACHOWICZ: Głośno jest o pani wizycie na wtorkowym spotkaniu wyborczym Zbigniewa Ziobro w Krakowie. Jak wiadomo to m.in. z nim rywalizuje pani o wejście do europarlamentu. Podobno
nieźle się na tym spotkaniu pani dostało.
JOANNA SENYSZYN: To prawda, nie było tam komfortowo.
Czyżby doszło wobec pani do rękoczynów?
Nie. Fizycznie nikt mnie nie tknął. Ale była taka nieprzyjemna sytuacja. Spotkanie odbywało się w amfiteatrze. Byłyśmy we dwie z panią Różą Thun. Blisko niej, w następnym rzędzie miałam
zarezerwowane miejsce. Chciałam tam przejść, ale na siłę wepchał się przede mnie jakiś starszy agresywny mężczyzna, mówiąc, że on tam będzie siedział, bo nie może dopuścić, abym ja
je zajęła. Nie chciałam się z nim mocować.
Jak wyglądało ewentualne porównanie sił?
Zdecydowanie na moją niekorzyść. Był co najmniej dwa razy cięższy niż ja, o potężnej tuszy. Wyglądał na osiłka, więc gdzie mnie do niego. Kruchej kobiecie.
No tak, nawet międzynarodowe przepisy nie zezwalają na pojedynki przy takiej dysproporcji wagi. Ale poważnie mówiąc, co pani w tej sytuacji zrobiła?
Zaczęłam się rozglądać za innym wolnym krzesłem. Kiedy je znalazłam i chciałam się do niego dostać, jakaś kobieta, wstała i w przejściu złośliwie zatarasowała mi drogę, dodając z
zaciętą twarzą: "Nie przepuszczę!" Trwało to dobrą chwilę, zanim się zreflektowała, że będzie przesadą, jeśli będę całe spotkanie stała, bo będę bardziej
widoczna.
Z nią też pani wykluczyła pojedynek? Choćby na słowa.
Nie stosuję agresji wobec nikogo. Ponadto nigdy nie walczę z kobietami, bo i tak kobiety są dyskryminowane. Odwrotnie musimy wszystkie nawzajem się wspierać. Dlatego ja popieram nawet kandydatki
pisowskie. Lepiej, żeby weszła jakaś kobieta niż pan Ziobro.
Jak wynika z relacji z tego spotkania, kobiety obecne w amfiteatrze raczej pani nie wpierały.
To prawda. Wyzywano nas od czarownic, inne zapowiadali okrzykami, że wyrzucą przemocą.
A pani spodziewała się innego przyjęcia?
Myślałam, że uda mi się przynajmniej zadać panu Ziobrze kilka pytań. Ponieważ wcześniej odmawiał bezpośredniej debaty, zamierzałam zapytać go o kilka kwestii związanych z jego rolą w
europarlamencie. Ponieważ ma o sobie bardzo wysokie mniemanie, silnie rozbudowane ego, uważa, że nie może rozmawiać z innymi kandydatami. Dlatego uznałam, że na ogólnie dostępnym dla
każdego spotkaniu uda się podjąć rozmowę.
I pani chce we mnie wmówić, że ograniczyłaby się jedynie do rozmowy o europarlamencie? Że przy okazji nie wylałaby pani na Zbigniewa Ziobro swej żółci, co robi pani systematycznie od
dłuższego czasu. I wypowiedziach dla mediów. I na swoim blogu.
Nie. Chciałam porozmawiać o wizji Polski w Europie, o tym co Ziobro chciałby zrobić dla naszego kraju. I na tym poprzestałabym. Jestem przekonana, że podczas takiej rozmowy ujawniłaby się
pełna niewiedza pana Ziobro o jego przyszłości w europarlamencie.
Niektórzy komentatorzy uważają, że to co pani robi jest po prostu prowokacją. Świadomym zakłócaniem spotkań konkurenta.
Czy pani naprawdę wierzy, że nawet najbardziej demaskujące pani pytania, zmienią sposób widzenia ministra Ziobro przez obecnych na spotkaniu?
Przeciwnie chce jedynie pokazać kim jest Ziobro. Oczywiście dla tych trzystu osób obecnych w amfiteatrze, jego wiernych i fanatycznych zwolenników, ludzi zacietrzewionych, którzy są gotowi
walczyć z każdym, kto nie kocha pana Ziobro, żadne argumenty przeciwne temu, co on głosi, nie mają żadnego znaczenia.
Ale jest jeszcze wielu innych potencjalnych wyborców, do tej pory niezdecydowanych do końca i takie pytania mogą im otworzyć oczy na prawdziwy obraz obecnego wice-Kaczyńskiego.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!