Polska w UE: czarna polewka czy szampan?
Patrząc na minę premiera po spotkaniu z prezydentem można wnioskować, że Lech Kaczyński wesprze polskich kandydatów w PE. Na tym tle śmieszne są twierdzenia szefa jego kancelarii, że kandydatura Jerzego Buzka to na razie tylko sprawa chadecji. Chaos panuje też po stronie PO. W sprawie Janusza Lewandowskiego - analizuje w DZIENNIKU publicystka TVN24 i Radia Zet Monika Olejnik.
- Buzek ma wielką szansę. Musimy mu pomóc
- Buzek pierwszy na szefa europarlamentu
- Stracone lata Danuty Huebner
- Ile zarabia unijny komisarz? Miliony
- Lewandowski komisarzem, Huebner do komisji
- Tusk szczęśliwy. Kaczyński wspiera Buzka
- Prezydent w grze o Buzka ma asa w rękawie
- Lewandowski komisarzem, bo jest wojownikiem
- Niemcy już wypili za sukces Buzka
- Tusk pokazał, że rządzi
- Europoseł? Tak. Komisarz? Nie mówię nie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie wiemy, co się działo za zamkniętymi drzwiami w pałacu prezydenckim. Nie wiemy, jaki panował nastrój między Donaldem Tuskiem a prezydentem Kaczyńskim. Ale patrząc na minę premiera można wysnuć wniosek, że panowie byli zgodni co do tego, że warto popierać polskich kandydatów na stanowiska w Parlamencie Europejskim. Prezydent Polski wyżej ceni rację stanu niż spory między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością. Zapewne dlatego całym sercem i jak tylko może będzie pomagał Jerzemu Buzkowi.
Na tym tle zaskakujące są słowa szefa kancelarii prezydenta Piotra Kownackiego, który powiedział dziennikarzom, że Jerzy Buzek nie jest kandydatem Polski, a jego kandydatura to na razie wewnętrzna sprawa chadecji. Wiemy już, że Niemcy popierają kandydaturę Buzka na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, co zadeklarował przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert. I nie jest to tylko - jak mówi Piotr Kownacki - wewnętrzna sprawa chadecji. Były premier jest po pierwsze Polakiem, a po drugie to Polska wysuwa jego kandydaturę. Nawet jeżeli byłaby to sprawa chadecji, to wypada aby się z nią utożsamiać. Chodzi przecież o to żeby Polska miała szefa Parlamentu Europejskiego.
Twierdzenie, że Jerzy Buzek na razie nie jest kandydatem, bo jeszcze nie został formalnie zgłoszony i porównywanie tej sytuacji do sytuacji z Radosławem Sikorskim, gdy nie został on zgłoszony na stanowisko sekretarza NATO jest dość śmieszne. Mało tego - jest wyuczoną lekcją Aleksandra Szczygło i właśnie Piotra Kownackiego.
Chaos panuje także w Platformie Obywatelskiej w sprawie wyboru komistrza Unii Europejskiej - Janusz Lewandowski, Jacek Saryusz-Wolski, czy może Danuta Huebner? Wiadomo, że jeśli Polsce zostanie przydzielona teka zagraniczna, to komisarzem mógłby zostać Saryusz-Wolski, jeśli gospodarcza, to Janusz Lewandowski. Tekę regionalną dostałaby pewnie Danuta Huebner. Ale szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz stwierdził jadnoznacznie, że kandydatem Polski jest Janusz Lewandowski. Teraz wycofuje się z tych słów powołując się na dziennikarską nadinterpretację. W każdym razie, co pięć minut mamy inne depesze, a podpieranie się nadinterpretacją stało się ostatnio bardzo modne.
Zarówno politycy SLD, PiS, jak i Platformy jeśli powiedzą coś, co okazuje się niezgodne z linią ich partii albo zostaną upomnieni przez swoich liderów, natychmiast zrzucają winę na dziennikarską nadinterpretację. Tak było np. gdy Zbigniew Ziobro skrytykował PiS w porannych "Sygnałach Dnia". Później tłumaczył, że był niewyspany, bo nie lubi rano wstawać, a dziennikarz go dociskał. Jeśli nie lubi poranków, to może niech nie będzie politykiem. Takie tłumaczenie można by wybaczyć tylko Tadeuszowi Mazowieckiemu albo Jarosławowi Kaczyńskiemu, którzy są znani z tego, że lubią długo spać, a pracują do późnej nocy.
Z kolei Ryszard Kalisz stwierdził niedawno, że Grzegorz Napieralski nie nadaje się na szefa SLD. Teraz mówi, że miał na myśli coś innego niż miał. W sprawach Unii natomiast Sojusz ubolewa, że Danuta Huebner została źle potraktowana przez Platformę, której przyniosła wiele głosów będąc jej warszawską jedynką. Zdaniem SLD, po wygranej Huebner odsunięto w cień. Nie przypominam sobie jednak, by ktoś przed wyborami mówił, że Danuta Huebner będzie komisarzem. Być może takie były jej marzenia. Ale wyborcy głosowali przede wszystkim na Platformę i eurodeputowaną. Zresztą pani Huebner sama sobie zaszkodziła. Stała się niewiarygodna w Parlamencie Europejskim i jest ostatnio ostro krytykowana przez socjalistów. Obrona powzięta przez SLD w stosunku do pani Huebner może zdumiewać. Jeszcze niedawno przecież Grzegorz Napieralski krzyczał, że kandyduje ona z list Platformy dla pieniędzy.
Pomyślmy w końcu o przyszłości Polski i o tym, by miała jak największe znaczenie w Parlamencie Europejskim. Warto aby bez względu na sympatie polityczne, wszyscy trzymali kciuki za Jerzego Buzka. I za to żebyśmy mieli najlepszego komisarza UE.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!