"Nie wypada dystansować się od prezesa"
Ludwik Dorn modli się, by PiS osiągnęło jak najgorszy wynik po to, by doprowadzić do kryzysu i może na jego fali rzeczywiście przejąć PiS. Tyle że ja pracowałem z nim przy różnych kampaniach i mówiąc eufemistycznie, osobą nieomylną nie jest - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM europoseł PiS i rzecznik tej partii Adam Bielan.
- Bielan: Ważne funkcje nie dla Ziobry
- Ziobro: Nie chcę być prezydentem
- Bielan uspokaja: Kamiński trafił do elity
- "Dorn próbuje z zewnątrz reformować PiS"
- Ten straszny Facebook
- Posłanka PiS ruga Kaczyńskiego i Rydzyka
- Kaczyński wykupił ogłoszenie o alimentach
- PiS nie będzie "przytakiwalnią" prezesa
- Buzek. Całkiem udany bohater z przypadku
- Ziobro: Marzę, by zmieniać świat
- Z Kaczyńskim nie bawił się tylko Ziobro
- Kaczyński utarł nosa Kurskiemu
- Kryzysowe pokusy Lecha Kaczyńskiego
- Kłótnia o Murzyna w łódzkiej Platformie
- Migalski: Kwaśniewska nie ma szans
- Wróbel: Akumulatory ładuję w Radomiu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
ANNA WOJCIECHOWSKA, PIOTR ZAREMBA: W marcu zapewniał pan nas: 7 czerwca o godz. 20.01 zobaczycie, że przewaga poparcia dla PO nad PiS się zmniejszy. Znów się przeliczyliście.
ADAM BIELAN: Mówiłem, że sondaże są skompromitowane. I tę opinię podtrzymuję. Ale przyznaję, że spodziewałem się lepszego wyniku PiS. Miałem nadzieję, że zbliżymy się do
wyniku z 2007 r., że przekroczymy psychologiczną granicę 30 proc.
Co się zatem stało?
Żeby to zdiagnozować, trzeba by zanalizować wiele spraw od niskiej frekwencji na wsi i małych miasteczkach, gdzie zawsze zdobywamy sporo głosów, aż po refleksję nad kampanią, czy w jej
trakcie nie popełniliśmy błędów.
Ciekawa opinia z ust głównego spin doktora partii.
Na początku kampanii przyjęliśmy zdrową zasadę, że osoby, które same kandydują, nie pełnią w sztabie funkcji kierowniczych. Był jeden wyjątek: Jacek Kurski, któremu powierzono, bo bardzo
tego chciał, rolę szefa kampanii telewizyjnej. I nie ma też co ukrywać, że razem z Michałem Kamińskim na przełomie lutego i marca mieliśmy inne zdanie niż niektórzy koledzy z partii, w tym
Jacek Kurski, jak ta kampania ma wyglądać. Oczywiście uczestniczyłem w pracach sztabu, choć nie w roli głównej, to na pewne rzeczy miałem wpływ. Za to też odpowiadam. W ramach burzy
mózgów to naturalne. My byliśmy zwolennikami wersji może nawet nie tyle łagodniejszej kampanii, co bardziej skupionej na gospodarczych kwestiach.
Zatem tylko spoty telewizyjne pognębiły PiS?
Faktem jest, że po pierwszej programowej odsłonie kampanii prowadzonej według naszej koncepcji sondaże PiS były najlepsze od czasu wyborów parlamentarnych. Nie ulega też wątpliwości, że
wykonanie mogło być lepsze. Mieliśmy trudności, bo osoba odpowiedzialna za techniczną stronę przygotowania kampanii (Michał B., kolega Jacka Kurskiego - red.) została aresztowana. Mnie jednak
najbardziej interesuje wyciąganie wniosków na przyszłość. A wyniki tych wyborów pokazują, że zbudowanie alternatywy na prawo od PiS jest dziś niemożliwe. PiS powinno przestać się
oglądać w prawą stronę. Musi szukać wyborców wśród rozczarowanych rządami Platformy.
Rozczarowanych czym?
Tematem numer jeden jest kryzys. PiS ma na niego swoją receptę, która opiera się między innymi na minimalizowaniu skutków kryzysu poprzez sprawne wykorzystywanie środków unijnych. Temu
rządowi idzie to marnie. A to są miliardowe inwestycje generujące miejsca pracy, wpływy z podatków, wzrost konsumpcji indywidualnej, kontrakty dla firm. W normalnych warunkach są kołem
zamachowym gospodarki, a w warunkach kryzysu poduszką powietrzną amortyzującą zderzenie. Właśnie w tych dniach okazuje się, że mieliśmy rację, mówiąc, iż rząd okłamywał wyborców w
sprawie deficytu. To ten przekaz powinien być głównym tematem kampanii.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!