Szefem TVP zostanie ulubieniec biskupów?
Jakieś fatum musi wisieć nad Sławomirem Siwkiem. Atrakcyjne posady z pierwszej ligi nieraz miał naprawdę blisko, po prostu w zasięgu ręki, a mimo to zawsze przechodziły mu koło nosa. Czy teraz będzie miał więcej szczęścia?
- Straceńcza misja kuratora TVP
- Wybierz sobie prezesa. Konkurs SMS.
- Katolicy z USA będą promować u nas aborcje
- Polskie Radio bez Samoobrony i LPR
- Prezes TVP rozprawia się z buntownikami
- Farfał:TVP nie stać na wydanie 3 mln zł
- Farfał naśle prokuraturę na TVP
- Gorąco w TVP. Będzie kurator?
- Siwek czy Farfał? Spór o TVP rozsądzi KRS
- Farfał: Zrobię darmową platformę cyfrową
- Burza w TVP. Czy sąd ustanowi kuratora
- Kurator w TVP? Rząd już podjął decyzję
- Oto, jak TVP marnuje nasze pieniądze
- Czy Grad spadnie na telewizję?
- TVP - horror czy komedia?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tu, niczym w ruletce, zdarzyć może się wszystko. TVP może zostać w rękach Piotra Farfała, do stacji na wniosek ministra skarbu może wejść kurator, może też fotel szefa publicznej stacji zajmie w końcu jej kilkuletni wiceprezes Sławomir Siwek?
Do trzech razy sztuka. Telewizyjnym prezesem Siwek miał już zostać pod koniec tamtego roku, gdy ówczesny prezes Andrzej Urbański przesadził w znajdywaniu poparcia w kolejnych środowiskach i stracił resztki tolerancji u polityków PiS. Miał nim też być, gdy z TVP odwoływano Bronisława Wildsteina. Zawsze jednak znajdowali się albo lepsi, albo sprytniejsi, z szerszym zapleczem i wsparciem. Jak będzie tym razem - okaże się lada dzień.
Na razie Siwek unika wizyt w gmachu przy Woronicza. Nic dziwnego, Farfał postanowił przenieść gabinet konkurenta w inną część Warszawy, a na starych drzwiach kazał powiesić kartkę: "Biuro zostało przeniesione". Panowie nie przepadają za sobą, ale czy można się temu dziwić? Nikt przecież tak silnie nie pilnował telewizyjnych interesów braci Kaczyński jak Sławomir Siwek, co Farfała - nominanta Ligi Polski Rodzin - mogło doprowadzać tylko do szału.
Bez rozwodów
Według telewizyjnych obserwatorów Siwka wyraźnie uwierała pozycja drugiego w szeregu, może dlatego jego stosunki z Urbańskim czy Wildsteinem nigdy nie układały się najlepiej. Szczególnie Wildstein nie krył swej niechęci do Siwka, być może nawet prawdą jest, że gwoździem do trumny Wildsteina mógł być materiał o rozwodzie córki prezydenta?
Ten materiał nigdy zresztą nie powstał. Gdy bulwarowa prasa doniosła o rozpadzie małżeństwa Marty Kaczyńskiej, na kolegium "Wiadomości" postanowiono zająć się tym wątkiem. Zamówiono zdjęcia w ośrodku gdańskim, ale jego szefowa natychmiast zaalarmowała Siwka (jako wiceprezes nadzorował ośrodki terenowe). Wybuchł skandal, zawiadomiono ponoć Pałac Prezydencki, Wildstein i jego ludzie mieli zapewniać, że to tylko pomysł jednego z dziennikarzy, a materiał i tak by prawdopodobnie nie poszedł, bo córka prezydenta nie chciała rozmawiać przed kamerą. "Ale niesmak pozostał" - opowiada jeden ze stronników Siwka.
Zresztą i bez tego uważany był za politycznego komisarza z nadania PiS. Co ciekawe, on sam publicznie długo nie walczył z tym wizerunkiem. Już po pierwszych tygodniach prezesury Wildsteina zażądał dymisji w pionie informacji, uważając, że "Wiadomości" są zbyt antypisowskie. A gdy prezes próbował wyrzucić z telewizji protegowaną Kaczyńskich Małgorzatę Raczyńską i jej zastępcę, Siwek dostał szału: "To zamach stanu. To oznacza otwartą wojnę z Jarkiem i ze mną".
Gdy nastały czasy Urbańskiego, sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana. Na zewnątrz nie było widać złych stosunków. - Ale podskórnie można było wyczuć, że jest mocniej umocowany w PiS - mówi rozmówca z Woronicza. Po raz pierwszy do otwartego konfliktu doszło, gdy Urbański wpadł na pomysł zatrudnienia w TVP małżeństwa Lisów, mocno krytykujących PiS. "Siwek dowiedział się o tym na dzień przed tym, jak napisały o tym gazety. Był wściekły, mówił, że Andrzej za to zapłaci" - opowiada nasz rozmówca. I w pewnym sensie miał rację - zatrudnienie tej pary stało się dla Urbańskiego gwoździem do trumny. A Siwek na zarządzie głosował zarówno przeciwko kontraktowi dla Lisa, jak i potem przeciwko zatrudnieniu jego małżonki.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!