Dziennik.plOpinie

Czwartek, 24 maja 2012

Imieniny: Joanny, Marii, Zuzanny

Szefem TVP zostanie ulubieniec biskupów?

2009-07-11 | Ostatnia aktualizacja: 02:23 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W 1993 r. Siwek odchodzi z partii, a w następnym roku Kaczyński zmusza go do odejścia z fundacji. Stosunki są mocno napięte, o pomoc w mediacji poproszeni zostają biskupi. Ostatecznie panowie dzielą się wpływami po połowie - Kaczyński pozostaje w politycznym towarzystwie, tworzy m.in. "Nowe Państwo", a Siwek od polityki ucieka, tak daleko, jak tylko może - wybiera towarzystwo biskupów i tematykę rolniczą. Wyprowadza z fundacji część majątku i razem z biskupem Romanem Andrzejewskim tworzy osobny koncern, którego głównymi owocami są Fundacja Solidarna Wieś oraz "Tygodnik Rolników Obserwator".

Odciąć się od Kaczyńskiego nie jest jednak łatwo - jedna ze spółek Siwka długo jeszcze wynajmować będzie siedzibę PiS, następcy PC. Gdy po latach, w połowie 2007 r. Air Link sprzeda ten budynek, PO rozpęta awanturę. Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy, alarmuje prokuraturę, apeluje o zabezpieczenie nieruchomości, chce unieważnić umowę sprzedaży. Bez skutku, sąd właśnie odrzucił jej argumenty. W odwecie Siwek skarży się prokuraturze na Gronkiewicz-Waltz (prokuratura nawet się tym nie zajmie).

Choć partyjny epizod Siwek uważa za niezbyt udany i zżyma się, że trzy lata u boku Kaczyńskiego determinują cały jego życiorys, to nie da się ukryć, że głównie temu zawdzięcza swe publiczne posady, a przynajmniej szanse na takowe.

Co ciekawe, tych było nawet sporo - gdy tworzył się rząd Olszewskiego, PC wysunęło Siwka na szefa Urzędu Rady Ministrów. Przepadł. Po roku, gdy PC negocjowało poparcie dla rządu Suchockiej, Siwek miał objąć tekę wicepremiera ds. społecznych. Negocjacje zakończyły się nad ranem, on - jako parlamentarzysta - akurat leciał wtedy do Turcji. W każdym razie wieść o planowanej nominacji rozeszła się błyskawicznie, bo gdy wylądował na lotnisku, czekało już na niego luksusowe auto z polskiej ambasady. Ale negocjacje szybko zerwano, żadnym wicepremierem nie został. Gdy po dwóch dniach wracał do kraju, już sam musiał się zatroszczyć o transport na tureckie lotnisko. Znowu był zwykłym posłem.

Teraz więc dość spokojnie przygląda się zamieszaniu wokół swej kandydatury. W końcu nie takie okazje przechodziły mu koło nosa.

Luiza Zalewska, współpraca Anna Nalewajk
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia1234

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«