MACIEJ WALASZCZYK: Z czym kojarzy się księdzu Stepan Bandera?
KS. TADEUSZ ISAKOWICZ-ZALESKI: Bandera był terrorystą i ludobójcą.

Przez część środowisk politycznych Ukrainy kreowany jest na bohatera narodowego, symbol antykomunistycznego oporu.
W czasach międzywojnia kierował terrorystyczną bojówką pod nazwą Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, która w bestialski sposób zabijała Polaków i Ukraińców. Głównie tych, którzy opowiadali się za pojednaniem polsko-ukraińskim. Celem było skonfliktowanie naszych narodów.

Druga Rzeczpospolita wsadziła go za tę działalność do więzienia.
Tak, i został skazany prawomocnym wyrokiem sądu za zabójstwo Bronisława Pierackiego, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych. Wcześniej ta sama bojówka zamordowała posła Tadeusza Hołówkę oraz dyrektora lwowskiego i ukraińskiego gimnazjum Iwana Babija, gorących zwolenników polsko-ukraińskiego porozumienia. Później Bandera współpracował z Hitlerem. Już od międzywojnia był płatnym agentem Abwehry, w latach 1939 – 1941 utworzył przy jej boku dwa ukraińskie bataliony. Współpraca trwała też po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. Wtedy oddziały te weszły do Lwowa, gdzie przez 12 dni Bandera był organizatorem marionetkowego rządu ukraińskiego, a jego ludzie z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów dokonali straszliwych pogromów na ulicach miasta. Zabijano tysiące Żydów, Polaków. Był świadomym swojej działalności zbrodniarzem, kolaborantem i ludobójcą, a nie – jak przedstawiała go swego czasu „Gazeta Wyborcza” – romantycznym terrorystą.

Ale Niemcy, z którymi współpracował, osadzili go później w obozie koncentracyjnym.
Rzeczywiście, później trafił do Sachsenhausen, ale Niemcy nic mu nie zrobili i wypuścili w 1944 roku na wolność. A on utrzymywał przez cały czas kontakt z OUN, która przekształciła się w Ukraińską Powstańczą Armię. I nie był – jak chce Jan Rokita, jedynie patronem tej organizacji, ale tym, który dał podwaliny pod nią w postaci „twórczego terroru”, który przerodził się w ludobójstwo. Po odzyskaniu wolności podjął się znów organizacji kolaboranckich oddziałów ukraińskich.

Nie spodobał się księdzu komentarz Jana Rokity, w którym podkreślał, że pamięć o UPA jest jednym z fundamentów ukraińskiej tożsamości i tego nie zmienimy?
Kompletnie się z nim nie zgadzam. Uważam, że świadomie pominął te wątki, o których wcześniej powiedziałem, i przedstawił Banderę jako męczennika za sprawę. To nieuczciwe ze strony wiedzy historycznej. Uderza mnie, że pisząc komentarz, był niewrażliwy na to, jak wielkie krzywdy ponieśli Polacy z rąk UPA. Przecież również Żydzi, którzy byli przez nich mordowani, byli obywatelami II RP. Nie rozumiem, jak można do tego włączać hetmana Żółkiewskiego.

Ale lisowczycy też palili i rabowali wsie. Straszono nimi w Rosji dzieci.
Ale to byli najemnicy, a nie regularne wojsko polskie. Plądrowali także Polskę, za co ich Sejm rozwiązał.

Rehabilitując Banderę, strona ukraińska buduje swoją tożsamość, wskazując, że źródła niepodległej Ukrainy wiążą się z działalnością OUN i UPA, walczącymi nie tylko z Polakami, ale też komunistami i sowietami. Czy Ukraińcy nie mają lepszych wzorców?
Ależ oczywiście, że mają. Bandera nie jest bohaterem wszystkich Ukraińców. To nieprawda wykreowana przez nacjonalistów wywodzących się z Galicji Wschodniej, emigrantów lub reemigrantów, którzy powrócili z Kanady i USA.

Ale przecież OUN i UPA akcentowały konieczność powstania niepodległej Ukrainy. Na kogo mogą się powołać Ukraińcy, budując własną tożsamość?
Tak jest z pewnością, tylko nie można zapominać, jaką drogą szli, walcząc o tę niepodległość. Hitler również walczył z komunistami i do dziś dla wielu Niemców jest bohaterem narodowym, a Stalin jednym z wielkich przywódców Rosji. Podobna sytuacja jest z Banderą, który chciał dobra rodaków, przy okazji strasznie krzywdząc Polaków. Porównywanie Bandery do europejskich przywódców narodowowyzwoleńczych jest dla nich krzywdzące.

Gdzie UPA kojarzy się Ukraińcom negatywnie?
Za rzeką Zbrucz, w Żytomierzu i Charkowie czy na Krymie Bandera uważany jest za bandytę. Dlatego że zabijał również Ukraińców.

To kto jest tam bohaterem?
Wspaniałą postacią wspólną dla Ukraińców i Polaków jest Semen Petlura, który z Piłsudskim szedł na Kijów.

Jego znaczenie jest podważane, bo był za mało radykalny w koncepcjach politycznych.
Idąc tym tropem, możemy powiedzieć, że naszym bohaterem powinien być Jakub Szela, bo był radykalny, bo brutalnie wyżynał panów i współpracował z zaborcą. Ukraina, która chce być członkiem Unii Europejskiej i szuka w Polsce patrona, nie bierze pod uwagę, że tam nie ma zgody na gloryfikowanie kolaboracji z Hitlerem i ludobójstwo na kobietach i dzieciach.

Czy Polska polityka powinna wysyłać do elit politycznych Ukrainy sygnał, że poparcie dla niepodległości tego państwa i jego prozachodnich aspiracji nie oznacza akceptacji fałszerstw historycznych?
Oczywiście. Granica polsko-ukraińska jest jednocześnie zachodnią granicą UE. W pewnym momencie w Europie może zrobić się głośno, że polski rząd toleruje tego rodzaju ideologię.

Jak ksiądz ocenia reakcję polskich władz w sprawie rajdu szlakiem Bandery? Najpierw sprawę ignorowano, potem znaleziono pretekst do zatrzymania rowerzystów na granicy.
Sam rajd to prowokacja dwóch skrajnie nacjonalistycznych partii, które popierają Juszczenkę, a więc Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów i Swobody. Mają charakter faszystowski i nawiązują do tradycji banderowskich. Przecież 15 lipca polski Sejm przyjął uchwałę, w której po 20 latach potępił OUN i UPA jako te organizacje, które są odpowiedzialne za czystki etniczne o charakterze ludobójstwa. Kontrreakcją nacjonalistów ukraińskich jest właśnie ta prowokacja.

Ale była to młodzież, dzieci...
Za plecami dzieci, którym wmawia się, że Bandera jest bohaterem narodowym, organizuje się rajd, który ma przejechać też do Słowacji, Austrii i Monachium i uczcić jego pamięć. Polski rząd nie może mówić, że nie wiedział o tych planach. Przecież 22 lipca Radosław Sikorski jako szef polskiej dyplomacji, a także minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna i minister sportu pojechali do Lwowa, gdzie przy okazji ich wizyty polskie organizacje informowały o tej prowokacji. Mam do przedstawicieli polskiego rządu żal, że mimo tej wiedzy nie podjęli żadnych kroków. Zresztą obowiązek wcześniejszego informowania mają też polskie służby dyplomatyczne.

A jak zdaniem księdza powinni tę sprawę załatwić?
Zabronić wjazdu, nie dlatego że mają wyłudzone wizy, ale dlatego, że na terenie Polski i UE nie ma zgody na propagowanie ideologii faszystowskiej, banderowskiej, antysemickiej i antypolskiej. Na czczenie morderców, gdy w Polsce żyją potomkowie ich ofiar. Tymczasem Schetyna zachował się jak policjant, który zatrzymał pijanego rowerzystę, a ukarał go za brak światełka. Rząd popełnił błąd, że zareagował dopiero w momencie ich przyjazdu na granicę.

A ich wizy rzeczywiście były wyłudzone?
To jest historia jak z Mrożka. Rowerzyści otrzymali zgodę na rajd śladami wojaka Szwejka, choć na Ukrainie ogłaszali, że jadą szlakiem Bandery. A Bogu ducha winna organizacja cyklistów z Ustrzyk Dolnych dała im w związku z tym zaproszenie. Wizy zostały wyłudzone.

Co będzie, gdy ponownie przyjadą, już z legalnymi wizami?
Polska powinna postawić im szlaban, sytuacja jest precedensowa. Rząd musi przyznać, że nie zostaną wpuszczeni do Polski z powodu ideologii, którą głoszą. Myślę, że precedens ten zmusi polskie władze do określenia się, że dla Polski partnerem na Ukrainie nie są nacjonaliści. W relacjach z Ukrainą należy patrzeć na ponad 50-milionowe państwo i mieć świadomość, że po Juszczence przyjdą inni, dla których Bandera nie jest bohaterem.

Czy wobec planów ustanowienia Stepana Bandery bohaterem narodowym Polska powinna zareagować?
Błędną polityką, którą prowadziła Unia Demokratyczna, a teraz prezydent Kaczyński, który zapewniał, że przywróci rangę prawdzie historycznej, jest milczenie wobec kultu Bandery. Trzeba protestować, tak jak protestują Żydzi czy Ormianie. Zauważmy, że protesty takie pojawiają się również na samej Ukrainie.

Ksiądz również będzie protestował?
Tak. Jako organizacje kresowe i kombatanckie przewidujemy zorganizowanie pikiet pod ambasadami i konsulatami Ukrainy w Polsce.