Kłam, kłam i jeszcze raz kłam, a coś się przyklei. Kto wymyślił tę dewizę? Joseph Goebbels, sojusznik Polski w ohydnym dziele wywołania drugiej wojny światowej, jak sugerują rosyjscy propagandziści. Tymczasem sami stosują goebbelsowską zasadę w czystej postaci. Tym razem jednak tak dalece brną w kłamstwa, że wątpliwe, by ktokolwiek poza Rosją dał się na nie nabrać.

Wywiad Zewnętrzny Federacji Rosyjskiej szykuje nam na 1 września niespodziankę. Chce opublikować część swoich archiwów, w tym – prawdopodobnie – raporty i dokumenty, z których wynika, że Polska zawarła tajne porozumienie z Niemcami w 1934 roku o podziale sfer wpływów oraz współpracowała z Hitlerem przy niedoszłym podziale Litwy i dokonanym podziale Czechosłowacji.

To kolejny pocisk w propagandowej kanonadzie wymierzonej w Polskę, ale także państwa bałtyckie i Ukrainę. Jej cel jest jasny – obronić dobre imię Związku Sowieckiego, który podpisał z nazistami tajny protokół znany od nazwisk sygnatariuszy: Ribbentrop – Mołotow.

Na naszych oczach następuje fabrykowanie historii na skalę nieznaną od upadku Związku Sowieckiego. Nie jest to już inicjatywa pojedynczych harcowników, ale skoordynowana akcja propagandowa z udziałem naukowców, telewizji i służb specjalnych. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że nie ma ona poparcia społecznego. Zadziwiająco łatwo machinacje faktami znajdują aplauz. Kreml nie jest odosobniony w swojej ocenie historii, ma za sobą w tej sprawie większość Rosjan.

Po tylu latach od obalenia komunizmu przypominanie podstawowych faktów wydawało by się co najmniej niepotrzebne, „jaki jest koń, każdy widzi”. Ale nie. Rosjanie uparli się, by nazywać koniem owcę. Zatem raz jeszcze. 23 sierpnia 1939 roku Związek Sowiecki zawarł tajne porozumienie z Niemcami o podziale Europy. 17 września jego armia wkroczyła do Polski we współpracy z Wehrmachtem. Następnie zajęła Litwę, Łotwę, Estonię i część Rumunii, napadła na Finlandię. Przez następne dwa lata ZSRR wspierał III Rzeszę surowcami. Bez sowieckich rud metali i ropy Hitler nie podbiłby tak łatwo połowy Starego Kontynentu. Właśnie ta współpraca dała mu strategiczną przewagę nad Francją i Anglią. Związek pomiędzy paktem Ribbentrop – Mołotow a wybuchem drugiej wojny światowej jest ewidentny. Co uczciwszy badacze rosyjscy sami to przyznają. Bo też co tu można kwestionować?

Rosja mogłaby przecież odciąć się od ZSRR, uznać go za państwo zbrodnicze, wykazać – zgodnie z prawdą – że naród rosyjski jest jednym z najokrutniej doświadczonych przez komunizm. Moglibyśmy wspólnie obchodzić pamięć jego ofiar. Polacy, Rosjanie, Litwini i wielu innych. Na wspólnym cierpieniu zbudować pojednanie. Moskwa wolała jednak pójść inną drogą. Dlaczego? Ponieważ Związek Sowiecki był imperium, przed którym drżały narody. Dzisiejsza słaba Rosja chciałaby ogrzać się w tym blasku. Co z tego, że ZSRR stał się obok hitleryzmu najbardziej represyjnym systemem świata, wymordował miliony Rosjan, o innych nacjach nie wspominając. To wszystko niewarte jednak nawet splunięcia w porównaniu z mocarstwowym splendorem. Bywa, jakże często, że pycha odbiera ludziom rozum. To jednak sprawa indywidualna. Na nasze nieszczęście pcha też w szaleństwo całe narody. Tak właśnie dzieje się z Rosją.

Rosjanie, po co wam balast Stalina i jego mordów? Dlaczego chcecie bronić jego krwawego pochodu przez Europę? Nikt o zdrowych zmysłach nie każe wam pokutować za jego winy, dość od niego wycierpieliście. Dlaczego sami z siebie chcecie być kontynuatorami polityki Gułagu, napadania na sąsiadów, mordowania kogo popadnie w imię ideologii? Jeśli taki jest naprawdę wasz wybór – jesteście narodem głęboko chorym.