"Kryzys może być normą"
Obecny kryzys nie jest momentem cyklicznej samoregulacji. Przeciwnie: pokazuje, że samoregulacja już nie działa. To, co wydawało się bezproblemowym automatem, samo okazało się problemem - "Dziennik Gazeta Prawna" publikuje fragment najnowszej książki Jadwigi Staniszkis "Antropologia władzy", poświęcony globalnemu kryzysowi.
- Staniszkis: Politycy są pacanami
- Państwo na łasce Sytuacji
- Kryzys gospodarki, kryzys władzy - przypadek Unii Europejskiej
- Koniec podziału na prawicę i lewicę
- Kryzys uderza i w portfele, i w umysły
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kryzys to sytuacja, gdy wydaje się nam, że nie ma już powrotu do stanu wcześniejszego: albo zmiana, albo katastrofa. Katastrofa - czyli chaotyczna walka o przetrwanie, traktowanie innych jako zasób oraz towarzyszący temu kres lojalności i wcześniejszych umów. A także - odwrót od globalizacji, fragmentacja rynków zmniejszająca ich efektywność i zamykanie się społeczeństw w lokalnych, często autorytarnych, kryzysowych reżimach. A przy tym, jak podkreślał Rene Thom, świadomość, że kryzys wprawdzie nie unicestwia zwykle swojego podmiotu (społeczeństwa), ale zawsze go zmienia, a często - degraduje.
Kryzys jako szansa
A przecież kryzys jest też szansą. Przede wszystkim - wymusza zastanowienie się, co w procesach i instytucjach rynku (i polityki, bo geoekonomia tak splotła się w toku globalizacji z geopolityką, że "wolny rynek" już nie istnieje, i być może to właśnie spowodowało kryzys), doprowadziło do zablokowania płynnego, "fazowego" jak mówią fizycy, przejścia gdy pojawiły się pierwsze symptomy napięć. Temperatura osiągnęła 100 stopni, woda powinna przejść w parę zdolną do wykonywania pracy. Ale gdyby w warunkach laboratoryjnych poddać ją dodatkowemu ciśnieniu, utrzyma patologiczny stan metastabilności. Potem nastąpiłaby nukleacja, czyli rozbicie jednolitej struktury wody na baloniki gazu i ciecz - i wszystko skończyłoby się wybuchem. Jakie zewnętrzne ciśnienie spowodowało instytucjonalną nukleację na sferę realną i - nadmiernie rozbudowaną - wirtualną?
Kryzys wybuchł, bo luka między obydwoma typami wymiany okazała się zbyt duża. Czemu wcześniej nie nastąpiła korekta? Ze względu na nietrafne pojęcia? Interesy? A może kryzys jest tylko kamuflażem (i alibi) i wcale nie chodzi o jego rozwiązanie? Może system się po prostu przegrupowuje, radykalnie zmieniając strukturę władzy i model kapitalizmu, i przerzucając koszty tej zmiany na społeczeństwa? I poświęca przy tym potężne grupy interesów, a nawet retorykę, która go dotychczas legitymowała? Co w tym kryzysie jest realne, a co - wirtualne? A wreszcie - co stanowi realną reakcję na wirtualną rzeczywistość?
czytaj dalej


































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!