Dziennik.plOpinie

Wtorek, 14 lutego 2012

Imieniny: Walentego, Cyryla, Metodego

"Kryzys może być normą"

2009-09-22 | Ostatnia aktualizacja: 03:40 | Komentarze: 0 | skomentuj

Obecny kryzys nie jest momentem cyklicznej samoregulacji. Przeciwnie: pokazuje, że samoregulacja już nie działa. To, co wydawało się bezproblemowym automatem, samo okazało się problemem - "Dziennik Gazeta Prawna" publikuje fragment najnowszej książki Jadwigi Staniszkis "Antropologia władzy", poświęcony globalnemu kryzysowi.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Kryzys to sytuacja, gdy wydaje się nam, że nie ma już powrotu do stanu wcześniejszego: albo zmiana, albo katastrofa. Katastrofa - czyli chaotyczna walka o przetrwanie, traktowanie innych jako zasób oraz towarzy­szący temu kres lojalności i wcześniejszych umów. A także - odwrót od globalizacji, fragmentacja rynków zmniejsza­jąca ich efektywność i zamykanie się społeczeństw w lokalnych, często autorytarnych, kryzysowych reżimach. A przy tym, jak podkreślał Rene Thom, świadomość, że kryzys wprawdzie nie unicestwia zwykle swojego podmiotu (społeczeństwa), ale zawsze go zmienia, a często - degraduje.

Kryzys jako szansa

A przecież kryzys jest też szansą. Przede wszystkim - wymusza zasta­nowienie się, co w procesach i instytucjach rynku (i polityki, bo geoekonomia tak splotła się w toku globalizacji z geopolityką, że "wolny rynek" już nie istnieje, i być może to właśnie spowodowało kryzys), dopro­wadziło do zablokowania płynnego, "fazowego" jak mówią fizycy, przejścia gdy pojawiły się pierwsze symptomy napięć. Temperatura osiągnęła 100 stop­ni, woda powinna przejść w parę zdolną do wykonywania pracy. Ale gdyby w warunkach laboratoryjnych poddać ją dodatkowemu ciśnieniu, utrzyma pa­tologiczny stan metastabilności. Potem nastąpiłaby nukleacja, czyli rozbicie jednolitej struktury wody na baloniki gazu i ciecz - i wszystko skończyłoby się wybuchem. Jakie zewnętrzne ciśnienie spowodowało instytucjonalną nukleację na sferę realną i - nadmiernie rozbudowaną - wirtualną?

Kryzys wybuchł, bo luka między obydwoma typami wymiany okazała się zbyt duża. Czemu wcześniej nie nastąpiła korekta? Ze względu na nietrafne pojęcia? Interesy? A może kryzys jest tylko kamuflażem (i alibi) i wcale nie chodzi o jego rozwiązanie? Może system się po prostu przegrupowuje, radykalnie zmieniając strukturę władzy i model kapitalizmu, i przerzucając koszty tej zmiany na społeczeństwa? I poświęca przy tym potężne grupy interesów, a nawet retorykę, która go dotychczas legitymowała? Co w tym kryzysie jest realne, a co - wirtualne? A wreszcie - co stanowi realną reakcję na wirtualną rzeczywistość?

czytaj dalej

Jadwiga Staniszkis
Źródło: Dziennik.pl
1234następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl