"Kryzys może być normą"
- Staniszkis: Politycy są pacanami
- Państwo na łasce Sytuacji
- Kryzys gospodarki, kryzys władzy - przypadek Unii Europejskiej
- Koniec podziału na prawicę i lewicę
- Kryzys uderza i w portfele, i w umysły
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W obecnym kryzysie nie chodzi tylko o jego rozwiązanie i powrót do wzrostowej fazy cyklu; ma być on przede wszystkim katalizatorem zmian. I to zmian równocześnie na wielu poziomach - od gruntownej przebudowy modelu kapitalizmu przez zmianę globalnej architektury politycznej i ekonomicznej do - być może najbardziej istotnej - zmiany w sferze myślenia. Wydaje się, że w przyszłości obecny moment będzie oceniany jako historyczny przełom - na równi z takim sytuacjami, jak "oświecenie" czy "rewolucja burżuazyjna". Badania nad przeszłymi rewolucjami uczą, że przychodzą one same: najpierw jest bowiem - dyskretna - blokada płynnego reprodukowania się systemu i/lub radykalnie nowe wyzwania rozwojowe i dochodzi do załamania równowagi. A potem pojawiają się "rewolucjoniści" dostrzegający w owym załamaniu szansę.
Nowy porządek
Co więcej, w toku obecnego kryzysu (a może w sytuacji radykalnej zmiany traktującej sztucznie wyolbrzymiany kryzys jako okazję i alibi) mamy do czynienia z podwójnym, choć zapewne nie do końca uświadamianym, wpływem wizji "porządku" i "zmiany", funkcjonujących w kulturach Azji. Z jednej strony jest to sama koncepcja zmiany jako wielowymiarowej samoorganizacji, wymuszonej przez nagłe wytrącenie złożoności (bo już nie systemu) ze stanu względnej równowagi. A z drugiej strony zaakceptowanie "paradoksalnego", azjatyckiego, sposobu rozwiązania kryzysu przez uznanie go - przynajmniej w niektórych regionach świata - za normę. Czyli permanentną formę porządku. I niejako normalną (bo nieuchronną) cenę uzyskania stabilizacji w innych regionach świata. A także uświadomienie sobie, że uznanie danej sytuacji za kryzysową lub nie jest w znacznym stopniu efektem przyjętej perspektywy poznawczej. To, co jest kryzysem, gdy patrzy się na dany element w izolacji, przestaje nim być, gdy zastosuje się "ontologię relacji". To, co jest kryzysem na jednym poziomie realności lub z perspektywy jednego standardu określającego, co jest racjonalne, może stanowić rozwiązanie problemów na innym poziomie czy w optyce innych standardów. Oraz że samo odejście od patrzenia na przestrzeń włączoną w matrix globalizacji jak na "system" i potraktowanie jej jako "złożoności" zmienia percepcją kryzysu. To, co wydawało się bowiem "kryzysem" w optyce systemowej, staje się czymś naturalnym w optyce złożoności.
p
Fragment "Antropologii władzy" Jadwigi Staniszkis. Śródtytuły i skróty pochodzą od redakcji. Najnowsza książka słynnej socjolożki ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. Dziś trafia do księgarń
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!