"Szara strefa obrasta kopalnie"
Trudno w obliczu tragedii takiej jak piątkowa w kopalni Wujek-Śląsk roztrząsać kwestie dotyczące prywatyzacji kopalń, a właściwie jej braku, czy ekonomicznej przyszłości polskiego górnictwa. Nie teraz, nie dzisiaj, uszanujmy pamięć zmarłych w pierwszy dzień żałoby.
- Zagadka śmierci ratowników w kopalni
- NFZ jednak zapłaci za leczenie górników
- Prezydent ogłosił żałobę. 13 górników nie żyje
- Górnicy walczą o życie w szpitalach
- Politycy: Śmierć w pogoni za zyskiem
- Tragedię w kopalni zbada prokurator
- Kto terroryzuje urzędników od górnictwa
- Zobacz, kto walczy o polską chemię
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jest jednak jedna rzecz, którą warto podnieść od razu, wiąże się bowiem z pytaniem: czy do tej tragedii musiało dojść? Otóż efektem funkcjonowania spółek górniczych w takiej, a nie innej formule jest swoista szara strefa, która zaczęła obrastać kopalnie.
Sieć spółek i spółeczek, niejasnych powiązań personalnych, niejasnych kompetencji prowadzących - tak, tak! - do zagrożeń wobec spraw najważniejszych, dotyczących bezpieczeństwa górników. Nawiasem mówiąc, podobne niejasności pojawiają się prawie zawsze tam, gdzie mamy do czynienia z państwową własnością olbrzymich firm. Kolej, chemia, energetyka...
Do czego to prowadzi? Do rozmycia się odpowiedzialności. Tak było przy poprzedniej wielkiej tragedii polskiego górnictwa - w kopalni Halemba. Tak może się zdarzyć i teraz. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazałoby się, że odpowiedzialnymi za katastrofę nie są szefowie kopalni, ale jakaś bliżej nieznana spółka, która np. serwisuje czujniki metanu. Ale kto ją wynajął, kto ją sprawdzał? - na te pytania możemy już nie znaleźć odpowiedzi.
Tak jak to często się zdarza w spółkach będących własnością Skarbu Państwa.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!