Boję się trafić w ręce doktora Chazana
Męski bon mot o tym, że kobieta ma rodzić naturalnie, bo "gdyby Bóg chciał, żeby rodziła inaczej, to by jej na brzuchu zostawił suwak", jest jedną z moich ulubionych tzw. życiowych mądrości - pisze Barbara Kasprzycka, dziennikarka działu opinie DZIENNIKA.
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wczoraj z DZIENNIKA dowiedziałam się o kolejnej życiowej prawdzie z tej serii: po cesarskim cięciu kobiety bardziej się boją następnych ciąż. Wiadomo: legendarna męska znajomość kobiecej psychiki! Miałam cesarskie cięcie - z przyczyn medycznych. Nie musiałam tej decyzji podejmować sama, jednak przyjęłam ją z ulgą.
Ominęły mnie godziny bólu porodowego i tygodnie gojenia się krocza. Jeśli boję się dziś kolejnej ciąży, to raczej dlatego, by nie trafić przypadkiem do szpitala doktora Chazana, gdzie za wszelką cenę kazaliby mi rodzić inaczej, naturalnie. Mnie się udało: trafiłam do normalnego szpitala, w ręce normalnych lekarzy. Kiedy życie mojego dziecka było zagrożone, nie zastanawiali się, czy Bóg chciałby, by mnie rozcięli, czy też wolałby, bym wycisnęła córkę półżywą - za to o własnych siłach. Zastanawiali się jedynie, czy JA bym tego chciała i czy się na cięcie godzę - nie miałam wątpliwości.
A kiedy słyszę bon mot o suwaku na brzuchu, zawsze przypomina mi się inny, też oklepany: gdyby rodzić mieli mężczyźni - nawet tak mężni jak dr Chazan - dawno byśmy wyginęli.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!