"Chcemy autostrad, a nie sporów o aborcję"
Gdybym chciał zostać politykiem, to założyłbym Partię Budowy Autostrad. Takie ugrupowanie miałoby sukces w kieszeni. Jeżeli chodzi o priorytety, jakie dziś stawiają przed sobą partie polityczne, to sytuacja nie jest już nawet komiczna. Jest tragiczna - pisze w "Fakcie" Marcin Król, filozof, publicysta.
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jest nimi budowa nieodzownej dla kraju infrastruktury transportowej. Nie trzeba być specjalistą, żeby wiedzieć, że od czasów jedwabnego szlaku transport jest najważniejszym czynnikiem rozwoju cywilizacyjnego. Ostatnio podczas dużej konferencji w Niemczech usłyszałem od niemieckich przedsiębiorców, że możliwości inwestycyjne w okolicach Łodzi i Warszawy wyczerpują się z powodu braku infrastruktury transportowej. Nie można tu dojechać i dlatego o wiele łatwiej inwestować w Czechach, gdzie sieć autostrad jest o wiele lepsza.
Z jednej strony pragniemy rozwoju cywilizacyjnego, a jednocześnie kolejne rządy tym zagadnieniem się nie zajmują. Spójrzmy na budownictwo, które przeżywa kryzys związany z brakiem siły roboczej i materiałów budowlanych. Już rok temu można było to przewidzieć, tymczasem żaden z najmądrzejszych ministrów i specjalistów nie zwrócił na to uwagi, że polskie budownictwo czeka krach. Wcale nie z powodu braku pieniędzy.
Przeciętny obywatel widzi, że politycy zajmują się absurdalnymi zabawami. Liderzy partyjni dyskutują zajadle i kłócą się po raz dziesiąty nad możliwością przyspieszonych wyborów. Tymczasem w okolicach, gdzie mieszkam, tygodniowo na Zachód wyjeżdża 20 lekarzy. Za chwilę nie będzie miał nas kto leczyć i nie dlatego, że nie ma pieniędzy.
Wynika to z absolutnego braku troski nad utrzymaniem i rozwojem standardów cywilizacyjnych w naszym kraju. Zawsze mieliśmy z tym kłopot. Już w XIX wieku usiłowali to podejście zmienić pozytywiści i przeorientować narodowe priorytety. Teraz, gdy przeżywamy okres wzrostu gospodarczego, powinniśmy określić jasno cele, a nie wdawać się w dziecinne gierki polityczne. Obawiam się, że ten wyścig cywilizacyjny przegrywamy. Widać to na pierwszy rzut oka, gdy odwiedzimy Litwę lub Słowację. Gdy porównamy stan ich dróg z naszymi. Nie pojmuję, czy to dlatego, że mają oni więcej środków finansowych, czy zasobów siły roboczej, ale oni wyprzedzają nas o lata.
Jeżeli wybieramy nowoczesność, musimy wybrać władze polityczne, które stawiają sobie taki priorytet. To udało się w Finlandii. Nauka i autostrady - tego nam trzeba. A wszystko inne jest drugorzędne.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!