Trudno zrozumieć, dlaczego szef ABW Bogdan Świączkowski został tylko zawieszony, czyli praktycznie wysłany na wczasy, a nie zdymisjonowany. W każdym normalnym, demokratycznym państwie szef instytucji odpowiada za funkcjonowanie jej wszystkich komórek i z osobna za każdego pracownika - pisze Jerzy Jachowicz, publicysta DZIENNIKA.
Szczególnie w instytucjach zhierarchizowanych i zmilitaryzowanych - jak ABW. W państwach demokratycznych szef takich instytucji odchodzi ze stanowiska w sytuacji, kiedy
ma miejsce dramatyczny przypadek, od którego teoretycznie jest oddalony o miliony lat świetlnych. To jest praktycznie automat. U nas ciągle nie ma takiego mechanizmu.
Jeśli Zbigniew Wassermann nie miał tyle odwagi, by zdymisjonować szefa ABW, to powinien to zrobić premier. Ta amnestia świadczy fatalnie o rządzie Jarosława Kaczyńskiego, bo działając w ten sposób, staje się on kontynuatorem tradycji poprzedników, których w okresie kampanii wyborczej tak postponował. To właśnie podczas rządów SLD premier i rząd stali murem za skompromitowanymi bądź nieudolnymi wysokimi urzędnikami swojej ekipy.
To zresztą nie pierwszy niefortunny krok obecnej ekipy. Opozycja wprawdzie z dużą przesadą próbuje wykorzystać tragedię Barbary Blidy dla swoich celów, ale nie do końca nie ma racji. Być może podważanie wartości dowodów będących w posiadaniu prokuratury w sprawie pani Blidy jest podnoszone przez nią na wyrost. Tak naprawdę nikomu tych dowodów nie przedstawiono. Okazuje się, że nie zna ich nawet minister Wassermann, piąte przez dziesiąte mówił o nich w Sejmie minister Ziobro. Jedynym powodem dymisji Świączkowskiego jest to, że jego podwładni dopuścili do śmierci Blidy.
Najprawdopodobniej Bogdan Świączkowski to świetny prokurator, ale niestety ignorant, jeśli idzie o działania służb specjalnych. Dowodem jego wypowiedź po posiedzeniu sejmowej speckomisji, kiedy ujawnił swoją niewiedzę o tym, jak powinna działać grupa oficerów ABW dokonująca zatrzymania i przeszukania. Równie naiwne i kompromitujące Świączkowskiego jest tłumaczenie, że ABW nie zasięgała informacji od policji, czy w domu Barbary Blidy znajduje się broń, by nie zdekonspirować planowanej akcji. To demaskuje amatorszczyznę szefa ABW.
Jeśli Zbigniew Wassermann nie miał tyle odwagi, by zdymisjonować szefa ABW, to powinien to zrobić premier. Ta amnestia świadczy fatalnie o rządzie Jarosława Kaczyńskiego, bo działając w ten sposób, staje się on kontynuatorem tradycji poprzedników, których w okresie kampanii wyborczej tak postponował. To właśnie podczas rządów SLD premier i rząd stali murem za skompromitowanymi bądź nieudolnymi wysokimi urzędnikami swojej ekipy.
To zresztą nie pierwszy niefortunny krok obecnej ekipy. Opozycja wprawdzie z dużą przesadą próbuje wykorzystać tragedię Barbary Blidy dla swoich celów, ale nie do końca nie ma racji. Być może podważanie wartości dowodów będących w posiadaniu prokuratury w sprawie pani Blidy jest podnoszone przez nią na wyrost. Tak naprawdę nikomu tych dowodów nie przedstawiono. Okazuje się, że nie zna ich nawet minister Wassermann, piąte przez dziesiąte mówił o nich w Sejmie minister Ziobro. Jedynym powodem dymisji Świączkowskiego jest to, że jego podwładni dopuścili do śmierci Blidy.
Najprawdopodobniej Bogdan Świączkowski to świetny prokurator, ale niestety ignorant, jeśli idzie o działania służb specjalnych. Dowodem jego wypowiedź po posiedzeniu sejmowej speckomisji, kiedy ujawnił swoją niewiedzę o tym, jak powinna działać grupa oficerów ABW dokonująca zatrzymania i przeszukania. Równie naiwne i kompromitujące Świączkowskiego jest tłumaczenie, że ABW nie zasięgała informacji od policji, czy w domu Barbary Blidy znajduje się broń, by nie zdekonspirować planowanej akcji. To demaskuje amatorszczyznę szefa ABW.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|