Walka z ociepleniem klimatu zjednoczy Unię
"Walka o powstrzymanie zmian klimatycznych zachodzących na Ziemi to obecnie obowiązek państw i rządów. A Europa ma szanse wprowadzić takie rozwiązania, które uchronią przed katastrofą cały świat" - pisze w DZIENNIKU Ulrich Beck, wybitny niemiecki socjolog.
- Szczyt na Bali ma ocalić planetę
- Do końca wieku morza zaleją część świata
- Globalne ocieplenie jest nie do podważenia
- Berlin będzie miał klimat Salamanki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ponieważ jednak ludzkość będzie potrzebowała nieco czasu, by w walce o ochronę środowiska przemówić wspólnym, mocnym głosem, konieczne są działania średniej wielkości. I tu właśnie otwiera się pole do działania przed Unią Europejską. Nawet najbardziej zagorzali eurosceptycy muszą przyznać, że Unia idealnie się do tego nadaje, bo jej wielomiliardowy budżet umożliwia finansowanie prac nad ekologicznymi technologiami i daje szansę na sojusz między państwem a gospodarką.
Ktoś zapyta: jaki sojusz? Przecież rządy nie mają wpływu na koncerny, nie mogą im niczego narzucać. To oczywiście prawda. Nie ma powrotu do gospodarki planowej, ale konieczna jest współpraca. W walce o ochronę środowiska nie można zaufać "czarodziejskiej mocy wolnego rynku", bo zajmie to zbyt dużo czasu. A my go nie mamy, natura nam go nie dała! Jeśli "suwerenność rynku" stanowiła dla nas kiedykolwiek śmiertelne zagrożenie, to właśnie dzisiaj. Zmiany klimatu grożą nam ekonomiczną zapaścią, która pociągnie za sobą niewyobrażalne koszty.
Te zagrożenia - paradoksalnie - mogą nas połączyć. Wraz z upadkiem muru berlińskiego i komunizmu wciąż poszukujemy wroga, w walce z którym znów moglibyśmy zjednoczyć nasze siły. I tu właśnie zarysowuje się szansa na historyczny przełom! Nie terroryzm i nie komunizm. Tym wrogiem, wspólnym dla całego świata, Zachodu i Wschodu, mogłoby się stać globalne ocieplenie. Nie ma bowiem większego zagrożenia dla współczesnego stylu życia od zmiany klimatu, która prowadzi do zniszczenia środowiska naturalnego, przy jednoczesnym wyczerpaniu tradycyjnych źródeł energii. A to doprowadziłoby do wielkich społecznych konfliktów i wojen, których świat jeszcze nie oglądał. Gdyby tak udało się zdefiniować "nowego wroga", ekologia doprowadziłaby do zmiany świata. Do lamusa przeszedłby obecny - narodowy - model polityki zagranicznej. Jej nowa wersja byłaby całkowicie pokojowa, bo jaki sens miałoby prowadzenie wojen, skoro przeciwnikami nie są już konkretne pastwa?
To, co się dzieje teraz w Europie, to, że dąży ona do powstrzymania zmian klimatycznych, znajduje na szczęście coraz większe zrozumienie w Stanach Zjednoczonych. Ameryka w końcu odkrywa "zieloną politykę". Zgadzam się z twierdzeniem, iż prezydent George Bush nie stał się przywódcą całego Zachodu m.in. dlatego, że nie nauczył się myśleć i działać w "ekologiczny" sposób. A takie myślenie jest obecnie ważne dla sprzymierzeńców Waszyngtonu.
Wątpię, by główne założenia amerykańskiej polityki uległy zmianie w ciągu ostatniego półtora roku rządów obecnej administracji, ale nie sposób wyobrazić sobie, by następca Busha - czy to republikanin, czy demokrata - nadal pozostawał obojętny wobec ekologii. "Gdy zaś to nastąpi, niewątpliwie zielony styl życia, myślenia i działania - zamiast walki z komunizmem - stanie się nowym ogniwem spajającym przymierze atlantyckie" - napisał ostatnio Thomas L. Friedman, jeden z czołowych amerykańskich komentatorów politycznych. I to prawda.

























~Krzysztof Moczyróg2010-08-07 19:54
Były prezydent Busch działał tak, jakby ogólnie nie potrafił myśleć.
Jestem przekonany, że był to najgłupszy prezydent w całej historii USA.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!