Ukryty cel KNF
Ile razy słyszę o kolejnych obostrzeniach, jakie dla kredytów walutowych w swoich rekomendacjach szykuje KNF, zastanawiam się, jaki jest ich cel. Oczywiście, nadzór wprowadza kolejne regulacje po to, aby bezpieczniejszy był system bankowy. Tyle że ryzyko nadal pozostanie - pisze Marek Siudaj.
- Klienci banków na skardze w KNF
- To koniec kredytów we frankach, czy euro
- Raty kredytów pójdą w górę
- Kredyt tylko dla bogatych
- Nadzór finansowy dopadł giełdowych oszustów
- KNF ostrzega. I bardzo dobrze
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zamiast obawiać się o spadek kursu złotego, Polacy będą z uwagą śledzić doniesienia o możliwych podwyżkach stóp procentowych w NBP. Już obecnie kredyty złotowe są gorzej spłacane niż te w walutach. Między innymi dlatego, że tylko w złotych mogą pożyczać od przeszło 4 lat mniej zamożni Polacy. Dla nich każde ostrzejsze posunięcie RPP będzie oznaczało mieć własne mieszkanie albo go nie mieć.
Tyle że polityka pieniężna nie może być przewidywalna, skoro nie ma odpowiedzialnej polityki finansowej rządu. Ten ostatnio zajmuje się jedynie przepychaniem problemów na kolejny rok, poza następne wybory.
Całkiem możliwe, że KNF, szykując kolejne rekomendacje, ma taki właśnie ukryty cel – pokazać Polakom, jaka jest zależność między działaniami rządu a stanem ich kieszeni. Bo na razie sporej części z nas bardziej zależy na sensownej polityce rządu i banku Szwajcarii niż własnego premiera i ministrów.






























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!