Nędza prowincji, czyli Polska A i B
Podział Polski na A i B, o którym tyle mówiono w trakcie kampanii prezydenckiej, nie polega na dochodach ani nie wynika z tajnej i przewrotnej polityki rządu. Tworzenie metropolii także jest tylko w niewielkim stopniu procesem zamierzonym, a raczej nieuchronnym. Dlaczego? - pyta profesor Marcin Król.
- Rząd: Nie ma Polski A i B
- Rosati: Miejsce Polski jest w unijnej pierwszej lidze
- W miejsce IV RP powraca III
- To nie wybory nas podzieliły, ale zaborcy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ponieważ mamy do czynienia z dwoma zjawiskami, które wzajemnie się wzmacniają i są ze sobą związane, a oba postępują niezależnie od czyichkolwiek planów, ale za to w szybkim tempie. Te zjawiska to upadek publicznej komunikacji i wyludnianie się wsi z młodzieży, która nie ma w rodzinnym rejonie co z sobą zrobić, ani zawodowo, ani w czasie wolnym.
Upadek komunikacji odczuwam na własnej skórze, bo sam bym z przyjemnością jeździł do Warszawy pociągiem, gdyby pociąg nie jechał stu trzydziestu kilometrów dwie godziny. Gdyby były nie trzy pociągi dziennie, ale osiem, i gdybym mógł podróżować w ludzkich warunkach. Wiem, że kolei to się zapewne nie opłaca, ale czy państwu i społeczeństwu się opłaca, by poza takimi dziwakami jak ja wszyscy jechali samochodami? Albo coraz częściej nie jechali, lecz przenosili się na dalekie przedmieścia wielkich miast i tworzyli nową subkulturę, która z natury rzeczy nie może być dobra ani przyjazna? Sprawa komunikacji schodzi zresztą na szczebel jeszcze niższy, bo z kolei autobusy zniknęły ze wsi i dojazd do pobliskiego miasteczka jest niesłychanie utrudniony. Jak tu się dziwić, że młodzi ludzie wracają po dyskotece pijani samochodem, skoro nie ma żadnej komunikacji po szóstej po południu, a w ciągu dnia z dużej gminnej wsi są trzy lub cztery kursy. Trzeba więc mieć samochód, samochód chociażby za 5 – 8 tysięcy, mimo że się ledwie umie prowadzić i mimo że samochód w każdej chwili może stanąć.
Nie dość, że w Polsce znaną barierą dla mobilności horyzontalnej są ceny mieszkań, to do tego dochodzi komunikacja, która w istocie zanika. Powoli wszyscy aktywni przeniosą się do metropolii, a wschodnią Polskę porośnie puszcza.
Inny typ mobilności jest z kolei wymuszany. W żadnej z okolicznych gminnych wsi nie ma żadnego miejsca, gdzie młodzi ludzie mogliby cokolwiek robić po pracy. Wiem, że w polskiej kulturze nie ma tradycji lokalnej knajpki, gdzie można spokojnie i wesoło porozmawiać, gdzie przychodziłyby kobiety bez żadnych obaw i gdzie byłoby coś do zjedzenia. W miejscowościach kilkutysięcznych nie istnieje żadne publiczne miejsce, czasem poza ośrodkiem kultury, ale to do innych celów, gdzie można by się spotkać. A ponieważ minęła już kultura stania pod budką z piwem, więc poza telewizją i wizytami u sąsiadów nie ma nic innego. Wizyty u sąsiadów zresztą też nie są w obyczaju, bo odbywają się tylko przy okazji ważnych wydarzeń rodzinnych.
Co pozostaje? Wyjazd do kilkunastotysięcznego miasta, gdzie jest kilka średnich lokali, ale także raczej nie ma mowy o jedzeniu, a jedynie o piwie, potem siedzenie na ławkach – w lecie czy też w bramach – w zimie. Kiedy sobie wyobrażam, jak młody człowiek może sobie zaplanować piątkowe popołudnie na wsi, chyba że jest maniakiem gier komputerowych i towarzystwo mu niepotrzebne, kiedy myślę, co ma z sobą zrobić na wsi po południu para młodych ludzi, którzy chcieliby razem spędzić czas, ale niekoniecznie razem z rodzicami, wtedy ogarnia mnie przerażenie.
Zapewne jest to tendencja światowa, ale w wielu krajach metropolie są otaczane przez biednych i przez imigrantów, u nas rozpoczął się już i będzie trwał proces wyludniania się prowincji z innych powodów, któremu można by zapobiec, gdyby o tym myślano niekoniecznie nawet na poziomie władz najwyższych, ale przede wszystkim na poziomie województwa, starostwa, gminy. Proces ten doprowadzi do tego, że prowincja zaniknie, co będzie wiązało się nie tylko z tym, iż zaniknie różnorodność Polski, spowoduje on także nieuchronną degradację tych, którzy mogliby nadać jej ducha, podtrzymać gospodarczo i społecznie. W ten sposób staniemy się krajem, w którym zatryumfuje idea społecznej degradacji.





























~Znudzony2010-09-13 16:23
"Powoli wszyscy aktywni przeniosą się do metropolii, a wschodnią Polskę porośnie puszcza."
autor potwierdza teze, ze na Wschod od Warszawy to juz Azja.
~Skoczek2010-09-09 11:19
Jak zwykle Profesor ma rację i jak zwykle szkoda, że tę racje ma. Szkoda także, że tysiące urzędników, którzy kosztuja nas ogromne pieniadze, prócz tego, że nie umieją mysleć (gdyby myśleli nie byli by pewnie urzędnikami) także nie umieją czytać! Nawet gotowych recept jak w przypadku tekstu Pana profesora Króla.
To smutne, ale niestety prawdziwe. SZKODA!!!
~wolny2010-09-09 08:32
Zwykły bełkot faceta który musi manifestować swoją przynależność do Partii Oszustów kupując Wyborcze g-wno i nosić je na widoku po to zeby mieć ciepłą posadkę. Takich przydupasów ostatnio sie namnożyło aż zabrakło kasy w budżecie i potrzebna jest dodatkowa ściepa.
~elwer442010-09-04 00:42
W II RP mówiono:Polska A Polskę B ma w De! Teraz też tak się mówi.
~CzarnyZajaczek2010-09-01 21:47
@Piotr a czym są te tajemnicze bezosobowe "siły popytu i podaży"? Próbujesz przenosić pojęcia makroekonomiczne do skali mikro, a zauważ że analizowanie całej gospodarki krajowej dokładnie tymi pojęciami jak tworzy swój budżet i gospodaruje na małym gospodarstwie pojedyncza rodzina, prowadzi do idiotycznych wniosków. To samo jest w drugą stronę.
Tak samo odkrycie Ameryki było odpowiedzią na pojawienie się dużego popytu na nowe lądy (kolonizacja) oraz na złoto - tyle że przecież to musiał zrealizować konkretny człowiek, a nie anonimowe bezosobowe "siły popytu i podaży"
~misio2010-09-01 14:52
Zwykły bełkot za wierszówkę,bez sensu i składu, z którego ewentualnie wynika,że przyczyną rozwarstwienia jest transport.Czy ten facet był kiedykolwiek na wsi?
~Bulba2010-09-01 14:51
Ciekawe dlaczego admin nie puścił mojego postu przypominającego o stwierdzeniach niejakiego Bronisława Marii Komorowskiego herbu Dołęga, że nie ma polski A i B?
~Piotr2010-09-01 14:29
1. Czyli mam rozumieć, że według Pana argumentów wysiedlanie się prowincji jest czymś złym?? Przez lata czytałem w wielu źródłach, że polska wieś jest przeludniona, że jest zbyt dużo małorolnych gospodarstw i że jesteśmy w tyle w stosunku do krajów "zachodu" gdzie większość społeczeństwa mieszka w miastach.
2. Tworzenie się punktów rozrywki dla młodzieży (puby, kluby sportowe, szkoły językowe, siłownie, itd, itp) jest zawsze efektem działania sił popytu i podaży. Takie miejsca na wsiach nie powstają, bo ludzi po prostu na to nie stać.
~Sv2010-09-01 14:26
To jest naprawdę doskonały artykuł.
Szkoda tylko że taki prawdziwy...
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!