Prezydent Aleksander Kwaśniewski (za którego panowania miały się dziać te wszystkie rzeczy) najpierw zastrzegł się skwapliwie, że o niczym nie wiedział, a potem pospieszył z usprawiedliwieniami: "To była walka z terroryzmem. Ta walka odbywała się na różnych frontach i wyobrażam sobie, że mogła mieć ona charakter brutalny". W sukurs przyszedł mu premier Donald Tusk, nawołując do dyskrecji, którą uzasadnia polska racja stanu.

Jaka racja stanu - pytam - usprawiedliwia łamanie przez funkcjonariuszy państwowych prawa ustanowionego przez to państwo? Jeśli racja stanu wymaga, aby w uzasadnionych przypadkach odpowiednie służby stosowały tortury - bardzo proszę. Pod warunkiem że zostanie to wprowadzone oficjalnie, poprzez odpowiednią ustawę przegłosowaną przez demokratycznie wybrane Sejm i Senat. Czy ktoś będzie miał tę odwagę?

W czerwcu tego roku Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał zabójcę syna frankfurckiego bankiera Magnusa Gäfgena za ofiarę niemieckiej policji, która "tylko" groziła mu torturami nie dlatego, że pochwala zabijanie dzieci. Ale dlatego że prawo takiego środka przymusu nie przewiduje.

Zamiast bredzić o racji stanu, trzeba wyjaśnić sprawę więzień CIA w Polsce i ukarać winnych. Jeśli czegoś potrzeba naszemu państwu, to właśnie tego, aby prawo było przestrzegane absolutnie przez wszystkich.