Prywatna własność, to nie tylko korzyści
Prywatnego właściciela państwo do niczego nie zmusi, może tylko rynkowo zachęcać. Państwowy właściciel chętniej uwzględni argumenty. Trzeba też pamiętać, że w energetyce światowej graczami rozdającymi karty na rynku są wielkie firmy, nasze przy nich to karzełki. Trzeba im więc pomóc urosnąć - pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" Joanna Solska z "Polityki".
- Rząd sprzeda tyle firm, ile planował
- Marcinkiewicz: Warszawa będzie jak Londyn
- Polskie pociągi spóźnione o kilka lat
- Wiemy, kiedy giełda trafi na giełdę
- Ważne pytania o prywatyzację
- "Ważne pytania o prywatyzację"
- Wojna rządu z UOKiK. O Energę
- Szowinista otwiera szampana
- Fuzja PGE z Energą. Doradcy zmieniają zdanie
- Ekspert: Ktoś wprowadził premiera w błąd
- Awantura w Sejmie. O Energę
- Chór ekonomiczno-artystyczny o polskim długu publicznym
- Powrót mocnych wzrostów na giełdach w USA
- Rząd sprzedał Energę PGE
- W Polsce zabraknie prądu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jeszcze trzy lata temu na pytanie „ile państwa w gospodarce?”ekonomiści odpowiadali „jak najmniej”. Po doświadczeniach kryzysu odpowiedź nie jest już oczywista. Skoro sam rynek w sytuacjach kryzysowych dostaje od państwa pomoc, to może państwo jest potrzebne? Gdyby nasza giełda została sprywatyzowana, tak w Pradze czy Budapeszcie, dziś Warszawa nie byłaby centrum finansowym w naszym regionie Europy, rolę tę pełniłby Wiedeń. To on sprywatyzował i zmarginalizował giełdę czeską i węgierską.
Nawet najbardziej liberalne rządy wspierają nie tylko banki, ale całe gałęzie gospodarki. Najświeższy przykład – Berslusconi blokuje unijne porozumienie z Koreą Południową o wolnym handlu, żeby nie pogarszać sytuacji Fiata. Co ma zrobić tamtejszy urząd ochrony konkurencji? Dopuszczenie tanich koreańskich aut do unijnego rynku służy interesom nabywców, może spowodować obniżkę cen. Wejście tych aut na rynek nie służy jednak europejskim producentom.
Nasz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów toczy podobną wojnę z ministrem skarbu Aleksandrem Gradem. Chodzi o PGE, które chce kupić gdańską Energę. Transakcji, którą forsuje minister Grad, prywatyzacją jednak nazwać nie można, bo kupujący też jest kontrolowany przez państwo. Jednak nie tylko z tego powodu sprzeciwia się jej UOKiK.
Polski rynek energetyczny opanowany jest przez kilku monopolistów terytorialnych i o konkurencji między nimi nie ma mowy. Dlatego taryfy cenowe zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki. Dla nabywców prądu to jednak pociecha niewielka. W cenie prądu dla gospodarstw domowych zmieściły się bowiem ogromne przerosty zatrudnienia i przywileje wywalczone przez związki energetyków, które w prywatnych firmach byłyby nie do przyjęcia.





























~lech2010-09-16 18:17
A to dopiero podniesie wrzask ten czciciel świętej krowy własności z "Rzepy" > Jabłoński czy tp (taki łysy). Prywatny rzecznik Balcerowicza, Gadomski także ? "Menedżerowie" 9w randze podsekretarzy stanu) i wielcy profesorowie od energetyki - też straszyli: "Wszzystko sprzedać, bo pod drzwiami czeka mikrokogeneracja !!!" Nie mówili, że choćby za złotówkę, ale cena nie grała roli. Im mniej państwa (a więcej obcego kapitału, dla którego lobbowali) - tym lepiej, głosili I ten sposób energetyką Stolicy zarządza Niemiec i ustala nam jak najwyższe prognozy zużycia, za które, a nie za zużytą energię, płacimy rachunki... Ot, głupie Polaczki!.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!