Wedle aktualnych badań oglądalność TVP Kultura wynosi 0,5 procent, a nowa szefowa Katarzyna Janowska chciałaby doprowadzić w ciągu czterech lat do 1 procentu. Nie są to liczby imponujące, ale ważne, bo kilkaset tysięcy widzów to skarb, którego nie wolno zlekceważyć. Dlatego warto pomyśleć, czego byśmy chcieli od takiej telewizji, pomijając jej naturalne zadania, czyli informowanie o sytuacji w kulturze w Polsce i za granicą.

Pierwsza rzecz to czytelna i powtarzalna ramówka. Ponieważ nie oglądamy TVP Kultura stale, to chcielibyśmy wiedzieć, co i kiedy jest nadawane. Dotychczas panował pewien chaos. Skoro stacja ta nie jest limitowana przez reklamy, to mogłaby sobie pozwolić na bardzo jasne zbudowanie programu: tego wieczoru muzyka, innego malarstwo, następnego książki.

Nie wiem, jak wyglądają finanse TVP Kultura, ale bywały już w tej stacji audycje o książkach prowadzone całkiem profesjonalnie (między innymi przez Tomasza Łubieńskiego). Jednak były to przede wszystkim dyskusje o książkach, a nie rozszerzona informacja czy też recenzja umieszczającą daną książkę w szerszym kontekście. A przy całkowicie katastrofalnym poziomie informowania o książkach w Polsce (i to we wszystkich mediach) wydaje się ona niezbędna. A ponadto wiemy, jaki kiepski jest stan czytelnictwa, więc gdyby chociaż 5 procent z tych kilkuset tysięcy widzów kupiło omawianą książkę, sytuacja uległaby gwałtownej poprawie. Może to marzenia, ale marzyć wolno, w dodatku w zachodnich telewizjach publicznych i tych prawie publicznych audycje o książkach zajmują centralne miejsce. Bez względu na nasze upodobania to nie muzyka czy malarstwo stanowią fundament kultury, lecz książka, i tak będzie nawet w dobie dominacji przekazu internetowego. Dlatego książce trzeba poświęcać najwięcej uwagi. Warto także w ramach wychowania ogólnego omawiać stare książki, których młode pokolenie już w ogóle nie czyta, czyli Balzaca, Stendhala, Tołstoja, Conrada czy Dostojewskiego. Ponadto w Polsce jest wielu wybitnych krytyków i specjalistów, którzy potrafią o książkach dobrze pisać i dobrze mówić. Dlaczego nikt ich nie wykorzystuje?

Ważnym elementem TVP Kultura są dyskusje kilku osób na wybrany temat. Ponieważ kilkakrotnie brałem udział w takich dyskusjach, mam pewne uwagi, a dotyczą one przede wszystkim przygotowania zarówno prowadzącego, jak i uczestników. Jak w wielu innych debatach telewizyjnych zakłada się, że w miarę inteligentny człowiek zawsze znajdzie coś do powiedzenia na dowolny temat. Dlatego tylko bardzo ogólnie informowano mnie o tym, o czym będzie rozmowa. Otóż kultura wymaga kompetencji, naprawdę wysokich kompetencji, i jest pozorem, że każdy może usiąść i gadać z głowy.

Ogólnie rzecz biorąc, w kulturze, a tym bardziej w TVP Kultura, ważna jest klasyka. Chodzi nie o zanudzanie widza, ale nowe zjawiska w sztuce czy muzyce popularnej są pokazywane wszędzie, a tu chodzi o przypomnienie, że za tym wszystkim stoi wspaniała tradycja, której często (jak dawnych wybitnych filmów) nie mamy okazji inaczej poznać, bo ich nawet nie ma na DVD. TVP Kultura naturalnie nie może pouczać, bo tego każdy widz nienawidzi, ale może pomagać w niesłychanie zróżnicowanym i bogatym świecie współczesnej kultury, w którym występuje wyjątkowo dużo produktów oszukańczych czy skierowanych tylko na epatowanie lub zaskakiwanie widza lub czytelnika.

Wreszcie ciągle nie doceniamy wartości informacyjnych. Wprawdzie dzienniki i tygodniki piszą o nadchodzących wydarzeniach, ale dotyczy to tylko kultury masowej. TVP Kultura powinna odważnie postawić na tę wysoką. Na pewno w Polsce jest dość ludzi, którzy chcieliby takie programy oglądać, i osiągnięcie 1 procentu jest całkowicie realne. Nie należy lekceważyć widza.