"Trudno powiedzieć, czy coś z przedstawionych tez raportu mnie zaskoczyło. Ale jedna rzecz wryła mi się w pamięć. Minister (Jerzy) Miller, odpowiadając na pytanie dziennikarza, stwierdził stanowczo i bez żadnych wahań, że lot miał charakter wojskowy. To stwierdzenie obala podstawy decyzji, podjętej przez premiera Tuska, o oddaniu śledztwa w ręce Rosjan w myśl załącznika 13. do Konwencji Chicagowskiej. Gdybyśmy skorzystali z odpowiednich porozumień w tej sprawie, bylibyśmy pełnoprawnymi uczestnikami badania przyczyn katastrofy. A tak teraz jesteśmy wobec Rosjan w roli petenta, bez żadnego prawa głosu i weryfikacji tego, co oni ustalają. Oddając to śledztwo Rosjanom, premier Tusk pozbawił nas najmniejszego wpływu na przebieg śledztwa. To powinno przesądzić o tym, że premier powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za jawne pogwałcenie polskiej racji stanu.

Trudno mi ocenić tezę komisji o niedoskonałym wyszkoleniu pilotów Tu-154 - nie chcę wchodzić w kompetencje wojska. Myślę jednak, że ten wątek był specjalnie uwypuklony po to, aby ukierunkować winę właśnie na pilotów. To zgodne z tym, co już w pierwszych godzinach po katastrofie twierdzili Rosjanie, informując, że piloci nie znali języka rosyjskiego, byli niedoświadczeni, nie znali procedur i nie słuchali kontrolerów.

W tej sprawie jest jeszcze jedna bardzo istotna sprawa. To decyzja dowódcy wojsk lotniczych w Moskwie, generała o pseudonimie Logika, który po telefonie z kontroli lotów w Smoleńsku, zakazał zamknięcia tego lotniska. Tu jest chyba główna przyczyna tego, że ta katastrofa się wydarzyła. Niewyobrażalne jest, żeby ktoś decydował - poza kontrolerem lotów - o tym, czy lotnisko może być otwarte, czy zamknięte, wtedy gdy nie spełniało najmniejszych minimalnych wymogów bezpiecznego wylądowania, na co wskazywały kilkukrotne próby lądowania rosyjskiego samolotu Ił-76". (PAP)

nno/ itm/ mag/