Drobne zmiany – dajmy na to – w takim prawie wodnym być może nie wymagają szerszych konsultacji, ale historie takie jak GMO czy energetyka jądrowa powinny być przedmiotem szerszego wyboru. Rzetelnego, naprawdę rzetelnego, przedstawienia plusów i minusów. Technologie są, doświadczenia światowe też, są wnioski naukowców. Spróbujmy decydować – wchodzimy lub nie.

Pomińmy już GMO, spróbujmy skupić się na energetyce jądrowej. To nawet prostsze niż w przypadku modyfikowanej genetycznie żywności, wobec której jest wysuwane jedno zastrzeżenie: nie wiadomo, jak będzie. A to, że świat ma kilkudziesięcioletnie doświadczenia z GMO, wcale nie dramatyczne, jakoś umyka polskiej opinii publicznej. Nawiasem mówiąc, to polskie jabłka, świeże przez cały rok, najczystsze, jeżeli chodzi o geny, nie są i jakoś mało kto wobec tego protestuje.

Ale wróćmy do atomu. Mamy rządową strategię, która zakłada, że pierwszy reaktor ruszy w Polsce w roku 2020. Termin jest na tyle odległy, żeby nie poruszać jeszcze zbiorowej wyobraźni i nie wzbudzać ogólnonarodowej dyskusji, czy atom jest nam potrzebny, czy nie. Zwłaszcza że dziś jedynym argumentem przeciw mogłyby być tylko horrendalne koszty budowy siłowni szacowane na kilkadziesiąt miliardów złotych. Innych argumentów brak. Polska miałaby najtańszą energię na świecie. Ekologia? Fukushima i siłownia budowana w Polsce, gdzie nie ma trzęsień ziemi, oparta na najnowocześniejszych rozwiązaniach, to różne światy.

Jakie są inne argumenty? Jeżeli nawet istnieją, to są w Polsce jakoś wyjątkowo słabo artykułowane. A trzeba pamiętać, że zaraz za naszą miedzą, w obwodzie kaliningradzkim, Rosjanie na całego szykują się do budowy elektrowni opartej na własnych technologiach. I jakoś nikt u nas nie protestuje. To zastanawiające.

Ale zawsze warto podejmować decyzje, które są oparte na różnych rachunkach. Ekonomicznym, ale także ekologicznym. Dlatego jeżeli słyszę, że inwestycje w energetykę jądrową mogą się opóźnić, gdyż być może jako nośnik energii lepszy będzie gaz z łupków, warto zapytać, gdzie są te rachunki? Jak to się odbije na pieniądzach płaconych przez klientów indywidualnych i przez firmy za prąd? Jakie będą skutki ekologiczne, przecież energetyka gazowa też ma swoje minusy? Ale na razie o takich rachunkach nie słychać. Wszystko rozgrywa się w sferze niedomówień, domniemań i działań za kulisami. Szkoda.