Partia władzy Jedna Rosja wciąż ma najwięcej miejsc w Dumie, a na Kremlu po raz trzeci zasiądzie Władimir Putin. Jaki jest dalszy scenariusz dla Rosji?

Rosję czekają pasmo kryzysów i zawoalowane represje. Oburzeni ludzie nie wrócą do domów, a władza będzie stawała na głowie, by ich uciszyć. Zacznie się od mediów. Nie chodzi nawet o banalny nacisk na redaktorów, dojdzie raczej do szerokiej reorganizacji struktury własności na rosyjskim rynku medialnym.

Czy dokręcenie śruby w systemie wpłynie na pogorszenie w stosunkach z Europą i USA?

Wątpię. To, co powiem, w Polsce nie jest popularnym poglądem. Zarówno Putin, jak i jego otoczenie to prywatnie „zachodofile”. W Waszyngtonie i Brukseli wiedzą, że antyzachodnia retoryka ostatnich dni i obwinianie USA o finansowanie kolorowej rewolucji w Rosji to jedynie chwyt w kampanii Putina. Kreml nigdy nie pozwoli sobie na impulsywne zachowanie w relacjach z Zachodem. Wystarczy spojrzeć na to, kto Rosji pożycza pieniądze i jaka jest logika jej rozwoju gospodarczego.

Co właściwie zmieniło się w czasie tych wyborów?

Społeczeństwo zobaczyło, że można być uczestnikiem procesów politycznych i przy tym pozostać przy życiu. Ponadto po raz pierwszy od dwunastu lat putinizm stracił swój powab. Konstytucyjna monarchia straciła legitymację. Car Putin przestał być uznawany za cara, gdy we wrześniu ubiegłego roku oznajmił, że to on – a nie Dmitrij Miedwiediew – wystartuje w wyborach prezydenckich. Rosjanie przypomnieli sobie stare czasy, gdy regułą był brak reguł. Kolejnym momentem otrzeźwienia dla społeczeństwa stały się wybory do Dumy, które nie odbyły się bez fałszerstw.

Jakie wnioski wyciągnęło z tej zmiany otoczenie Putina?

Więcej nauczyli się sami Rosjanie. To, co socjolodzy nazywają elektoratem, ze słupków i procentów zamieniło się w tłum z krwi i kości. Ten tłum jest w stanie rozliczyć władzę z tego, co robi. W każdej chwili może zażądać jeśli nie zmiany rządzących, to np. zmian w gospodarce. Władze to zaczynają rozumieć.

Jakich zmian w gospodarce spodziewa się pan po powrocie na Kreml Putina?

Motorem obecnego systemu ekonomicznego Rosji jest dostęp do dochodów ze sprzedaży surowców. Dolarami ze sprzedaży ropy i gazu karmią się regiony i sama Moskwa. Surowce są źródłem lojalności urzędników. Ale też unicestwiającej kraj korupcji. Władimir Putin jest zwolennikiem modernizacji. Rozumie jednak, że każda próba przekształcenia istoty rosyjskiej gospodarki oznacza cios dla systemu politycznego kraju. Wraz z korupcją zlikwidowana zostanie lojalność urzędników. Putin zdaje sobie z tego sprawę.

I nie zrezygnuje z tego systemu.

Po to, by rozwijać przedsiębiorczość w społeczeństwie, potrzebne są niezależne sądy i sędziowie zdolni do ochrony praw własności. Tymczasem sterowalność rosyjskiej Temidy to klucz do stabilności obecnego porządku politycznego. Dlatego modernizacja gospodarki możliwa jest tylko poprzez rewolucję, a nie reformy.